Piotr Maciej Kaczyński Piotr Maciej Kaczyński
1118
BLOG

Weimar w zamrażarce

Piotr Maciej Kaczyński Piotr Maciej Kaczyński Polityka Obserwuj notkę 10

2. Trójkąt Weimarski już od siedmiu lat nie działa. Jego formuła wyczerpała się wraz z rozszerzeniem UE, a jeżeli w nowej sytuacji politycznej Europy kiedykolwiek znów może być przydatny, to klucze do niego leżą... w Paryżu. Ale po kolei.

Trójkąt utworzono 20 lat temu jako dodatkowe polityczne wsparcie dla Polski jako największego kraju Europy Środkowej i Wschodniej w jej procesie politycznego zbliżania do Europy Zachodniej. Było to wsparcie dodatkowe ze strony Francji i Niemiec, ale nie pierwszoplanowe. Zawsze miało na celu pomoc Polsce, więc "Trójkąt" nigdy nie zakładał równego partnerstwa między trzema częściami składowymi. Ta formuła się wyczerpała w 2004 roku wraz z rozszerzeniem.

Polska jest najsłabszym ogniwem trójkąta: ma najmniejszą gospodarkę (ok. jednej trzeciej gospodarki Francji i jednej czwartej gospodarki Niemiec), choć rozwija się o wiele szybciej niż zachodni partnerzy (ok. pięć lat temu wielkość polskiej gospodarki to było ok. 15% niemieckiej). Wciąż jednak Polska jest jednym z najbiedniejszych krajów w UE ze średnim PKB na mieszkańca 62% średniej unijnej (wobec 107% Francji i 117% Niemiec). A nawet gdy będzie tak bogata jak Niemcy czy Francja, to jeszcze jest strukturalnie mniejsza: 38 milionów Polaków wobec 65 milionów Francuzów i 80 milionów Niemców (przy okazji, perspektywy zmian ludności sugerują zrównanie ludności Francji i Niemiec na poziomie ok. 70 milionów w ciągu 20 lat).

Czyli Polska jest słabszym partnerem. Ale również politycznie stosunki francusko-niemieckie są o wiele głębsze niż polsko-niemieckie czy polsko-francuskie. Te specjalne relacje mają miejsce od początków lat pięćdziesiątych i zostały przypieczętowane Traktatem Elizejskim z 1963 roku. Ostatni rozdział bliskich relacji piszą kanclerz Merkel i prezydent Sarkozy, których określa się czasem mianem MERKOZY.

W tej sytuacji nierównowagi Trójkąt Weimarski to ledwie figura geometryczna, a nie geopolityczna. Berlin i Paryż angażują się w relacje z Warszawą tylko wtedy, gdy widzą taką potrzebę. Berlin robi to o wiele częściej na poziomie bilateralnym i jest dużo bardziej otwarty na sygnały z Warszawy. Ale stosunki francusko-polskie nie odznaczają się niczym specjalnym wbrew słownictwu "strategicznego partnerstwa" zawartego kilka lat temu podczas wizyty premiera Tuska w Paryżu. Polska dla Francji to największy kraj w regionie i prawdopodobnie jedyny, z którym od czasu do czasu należy się liczyć; ale najlepiej nie za często. [Plotka niesie, że prezydent Francji nie rozróżnia Słowacji od Słowenii]. I tak Francuzi podkopywali (podkopują) polską prezydencję w Radzie UE (z różnym skutkiem): zablokowali udział ministra Rostowskiego w posiedzeniach Eurogrupy (16 pozostałych ministrów zgodziło się na udział polskiego ministra), jako ostatni ustąpili w sprawie zarządzania gospodarczego (tzw. six-pack), a także ociągali się w 2010 ze wsparciem (niektórzy wręcz uważają, że przez nich sprawa upadła) inicjatywy obronnej proponowanej przez Polaków.

Nie piszę tego, by wzbudzać nastroje anty-francuskie. Każdy kraj broni własnych interesów i Francuzi nie robią niczego z jakichś anty-polskich powodów. Kierują się bowiem czystym przesłaniem realizmu. Obrona? Jasne, że Wielka Brytania jest ważniejsza niż Polska czy Niemcy [vide: Libia]. Eurogrupa? Jeśli ktoś chce w niej być, niech przystąpi go grupy euro, itd. Oczywiście polska perspektywa jest odmienna i na tym polega różnica podejść.

Polacy naturalnie zdają sobie sprawę ze swoich i zewnętrznych ograniczeń. Dlatego swoje ograniczenia próbują nadganiać tworząc regionalne koalicje z Wyszegradem (np. regularne szczyty V4 przed szczytami Rady Europejskiej), z krajami bałtyckimi lub w szerszej koalicji nowszych lub biedniejszych państw UE. To oczywiście poprawia pozycję Warszawy wobec Berlina i Paryża, ale Polska nie ma i nie może mieć mandatu "reprezentującego" inne państwa Europy Środkowej, jak czasem Francuzi by chcieli. O przydatności spotkań V4 niech świadczy uwaga prezydenta Sarkozy'ego, który nie chciał, by się odbywały uznając tym samym ich ważność.

Trójkąt jest w zamrażarce, a klucze do jego obudzenia są w Paryżu. W ciągu ostatnich lat Polacy walili w ścianę domagając się większej roli (może motoru integracji europejskiej?), ale są zawsze ściagani w dół. Czym Trójkąt jest? Inaczej niż chcą Polacy i wielu indywidualnych Niemców czy Francuzów nie jest ugrupowaniem trzech równych partnerów, ale wynikiem francusko-niemieckiej polityki wobec Polski. Dlatego by Trójkąt zyskał na znaczeniu, a może i używalności, to w Paryżu musi dojść do przewartościowania tego, co jest istotne i co jest przydatne. Polska jest ważna w każdej europejskiej sprawie i może być bardzo przydatna; warto w nią (i Trójkąt) inwestować. Póki co, ten temat niestety wydaje się odległy - zarówno Prezydent Sarkozy jak i kandydat socjalistów na prezydenta Hollande chcą budować Europę wokół strefy euro. Błąd. Ale to już temat na inny post.

Piotr Maciej Kaczyński, Paryż, październik 2011

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka