Sprawa "haków", o których rzekomo miał mówić Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla "Newsweeka", to powtórzenie kombinacji operacyjnej "Dziadek z Wehrmachtu", która miała być gwoździem do trumny prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Była to oczywiście gra przeciwników PiS-u, w skrócie i w pewnym uproszczeniu zwanych Układem.
Kurski w wywiadzie dla "Przekroju" (a może "Angory" jak zauważył Autor pierwszego komentarza) został prawie zmuszony do stwierdzenia, że sprawa Dziadka w Wehrmachcie wymagałaby sprawdzenia, skoro Donald Tusk twierdzi, że jego Dziadek nie służył w Wehrmachcie, a z drugiej strony są ludzie na Pomorzu, którzy pamiętają ten fakt. Uderzenie medialne, które następnie poszło w Kurskiego i w PiS było potężne. Prawie zmiotło tę partię. Co ostatecznie uratowało PiS to była prawda. Otóż okazało się, że Donald Tusk kłamał, gdyż jego Dziadek rzeczywiście służył w Wehrmachcie.
Z "hakami" J. Kaczyńskiego może być podobnie. Prawda może skompromitować Sikorskiego. Oczywiście, nie zupełnie, ale na tyle, że nie wygra wyborów prezydenckich. Zresztą sprawa jest rozwojowa gdyż w czasach Wałęsy haki na Sikorskiego zbierało WSI, które chyba bardziej stawia na Komorowskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)