podobno wszyscy się kochali, a "Solidarność" nie dzieliła ludzi.
Ja to pamiętam inaczej,
Pamiętam narastające napięcie. Podsycane emocje. Szczucie ludzi na siebie.
Teraz już z grubsza wiemy, że struktury "opozycyjne" byłu nafaszerowane agentami SB.
Wreszcie był 13 grudnia, który miał złamać i złamał "Solidarność" ...
Po prostu nasi wrogowie, kolaboranci moskiewscy, wyprowdzili wojsko i czołgi na ulice oraz
zaczęli strzelać i zamykać ludzi do więzien, łamać charaktery i zmuszać do emigracji.
Pamiętam tamte "autorytety" bliźniaczo podobne do dzisiejszych.
Dlatego jestem dumny z dzisiejszej "Solidarności". Mniejszej, ale jakby szlachetniejszej,
która potrafi wygwizdać szkodników (co najmniej szkodników ...) Tuska i Komorowskiego.
Jestem dumny z Pana Śniadka, a nie byłem dumny ani z Wałęsy ani z Krzaklewskiego.
VIVAT SOLIDARNOŚĆ!!!


Komentarze
Pokaż komentarze