1 obserwujący
75 notek
50k odsłon
234 odsłony

Nasza nadzieja - Eskobar!

Wykop Skomentuj3

Co za czasy nastały... Nagle - ni z tego ni z owego - wszyscy u nas zaczęli trąbić, że nasz kraj, potężny kraj w środku Europy stracił przyjaciół... I to nie tylko na kontynencie, ale i daleko dalej - na świecie nawet!

          Za długo ja żyję, by dać się nabrać na takie gadanie - pomyślałem. I wtedy - traf chciał - dostaję w prezencie globus. Z radością czytam wielki napis na pudełku: „limitowana seria tysiąca globusów” i myślę sobie - wreszcie zadam kłam tym wszystkim oszczercom. Wyjmuję globus, patrzę... Patrzę i przecieram oczy... Bo widzę jakąś nieznaną mi Polskę... Ogrooomną Polskę! Ogromną jak... Ogromną - jak Europa!  Ogromną jak cała kula ziemska! Kraj mój widzę potężny. A dookoła nieprzebrane wody oceanów... Tylko wody!  Ani skrawka innego lądu. Co to znaczy? - myślę sobie. I wtedy znajduję naklejkę z zieloną wysepką „Eskobar”. „Naklej gdzie chcesz” - czytam. No i... Zaczynam rozumieć!

        A to żartownisie jedne - mruczę pod nosem. Raz nasz pan minister się był przejęzyczył i od razu takie kpiny i z pana ministra, i z Polski? Eee nieładnie - myślę sobie. Teraz to ja osobiście wezmę się za sprawę. Po mojemu i w sposób, na który ona zasługuje - postanawiam. Nie pozwolę na żadne żarty, na żadne wygłupy z naszej - otoczonej przecież przyjaciółmi - ojczyzny.

Prędko nabyłem drugi globus. Duuuży. Największy jaki był. Nie dlatego,  że niedowidzę. Nie dlatego również, że kraj nasz na większym globusie zapewne będzie wydawał się mniejszy niż na globusie z Eskobarem, ale dlatego, że jak już oglądać świat - to w dużych wymiarach. A jak patrzeć na nas - na Polskę - to, żeby nie tylko nie mieć kompleksów, ale i - obaw!  Wiem, że przy takiej fali rządowych deklaracji jak to teraz z nami dobrze jest, wychodzę na malkontenta, ale - przyznaję - miałem przez chwilę pewne wątpliwości. Wątpliwości co do naszej mocarstwowej przyszłości. Tak - to nie przejęzyczenie - mocarstwowej! Ale zaraz stwierdzam, że moje wątpliwości nie są słuszne, bo przypominam sobie choćby pierwszy z brzegu przykład, czego to nie zawdzięczają nam nasi europejscy przyjaciele. Przecież nie kto inny lecz my właśnie - choć z jednej strony długo nie przepadaliśmy za myciem - to jednak nauczyliśmy Francuzów jeść widelcami. Nieee... Jednak tylko taka przyszłość nas interesuje i tylko taka nam się należy!

Na moment myśli moje odfruwają gdzie indziej - rozprasza mnie gęsty, zbity, brzęczący pszczeli rój. Odruchowo zadzieram głowę, a tam - w górze - klucz ptaków... Spoglądam w dół i widzę w rzece ogromną ławicę ryb. Odwracam się, a tam - hen pod lasem - wataha psów... Hmmm... Myślę sobie - o ile łatwiej przeżyć w grupie. O ile łatwiej w stadzie o pożywienie, o rozwój... A o ile bezpieczniej!

Znowu spoglądam na globus. Przecież my też jesteśmy w grupie - pocieszam się. Jesteśmy w Unii! Owszem mamy swe regionalne  - co ja mówię, jakie regionalne - mamy swe kontynentalne ambicje - ale to chyba nie jest złe. Tylko zdrowy organizm przecież domaga się swego. Fakt, że choć na obrzeżach ławicy, ale przecież jesteśmy bezpieczni. Żyjemy sobie w otoczeniu przyjaciół, a  dodatkowo - wiadomo, że to tylko w razie co - ale jednak od wschodu osłania nas łan państw - buforów.

     W tej sielskiej pełnej przyjaciół rzeczywistości jakoś nachalnie, same z siebie pchają się do mojej głowy głębsze refleksje i rodzą się wielkie pytania. Czy, dajmy na to, nasi wielcy poprzednicy daremnie walczyli w wojnach i powstaniach, pracowali u podstaw, ginęli na Syberii? Nie! Bo teraz żyjemy w kraju, o którym oni marzyli. W wolnym, bezpiecznym i bogatym kraju. 

     Ziściło się marzenie Piastów - ciesząc się patrzyłem na globus - bo przecież mamy Pomorze, Jagiellonów, bo koncepcja międzymorza leży nie tylko w strategicznych planach rządu, ale i głęboko na sercu Pana Prezydenta. No i - na dodatek - nasz Pan minister od spraw zagranicznych coraz mocniej umacnia naszą moc na łonie europejskiej rodziny narodów.

Żyć nie umierać - chciałoby się powiedzieć.

     Ale... Czy aby na pewno? Zaczyna dręczyć mnie kolejna wątpliwość... Rodzina dzieli się na bliższą i dalszą. Pal licho dalszą - myślę sobie. Ważne, by ta bliższa była do rany przyłóż. Zerkam na mój poprawny pod względem geograficznym  globus i widzę naszą błękitną planetę, a na niej  - przyklejoną do południowych brzegów Bałtyku dużą, piękną, zieloną wyspę. To jest mój kraj - myślę dumnie. Mój wspaniały kraj otoczony wianuszkiem przyjaznych sąsiadów. Powoli wodzę palcem wzdłuż naszych granic. A cóż to! Nie.. Ten skrawek wrogiej ziemi z Królewcem na czele przecież się nie liczy. My mamy... My zasługujemy - na lepszych, na prawdziwych przyjaciół!  Dalej - Litwa. Ale czy na nich jeszcze można liczyć? Tyle nam zawdzięczają, a... Nawet - bez żadnych skrupułów - naszego Wieszcza nam zabierają! Te ich kompleksy... Może kiedyś dorosną, ale do tego czasu... Warto by pamiętali: „znaj proporcjum mocium panie”! A poza tym - euro - zdrajcy wprowadzili.

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura