112 obserwujących
482 notki
883k odsłony
  4385   4

Wojna, której nie było – niestety! (cz. I.)

imageCo pewien czas pojawiają się przypomnienia, że Piłsudski w 1933 r. planował wywołanie wojny prewencyjnej, odsunięcie hitlerowców od władzy i zmuszenie Niemiec do przestrzegania rozbrojeniowych postanowień Traktatu Wersalskiego. Są też historycy którzy wątpią, aby taki zamiar rzeczywiście istniał podnosząc, że nie udało się w archiwach odnaleźć dokumentów wprost potwierdzających taki zamiar Piłsudskiego.

Zajmuję się publicystyką historyczną, nie podejmowałem samodzielnych badań źródłowych, jednak doszedłem do wniosku, że zestawiając różne fakty, które przedstawiono w publikacjach historyków można dostrzec wyraźnie, co w Warszawie zamierzano w 1933 r.

Władze II Rzeczypospolitej wiedziały dobrze, że remilitaryzacja Niemiec stanowi śmiertelne zagrożenia dla istnienia państwa polskiego i można temu zapobiec tylko skłaniając Francję do wspólnego przeciwdziałania. Potencjał polityczny Polski był zbyt słaby, aby powstrzymać Niemcy samodzielnie. Dodajmy, że próby skłonienia do tego Francji podejmowała Polska później, w 1936 r. (Nadrenia), a następnie w czasie kryzysu sudeckiego 1938 r. Z racji na politykę ugłaskiwania (appeasement) Hitlera uprawianą przez Paryż (i Londyn) to Polsce nie udało się.

W książce „Siła złego… Niemcy-Polska-Rosja”, Warszawa 2015 r. zastanawiałem się nad kwestią wojny prewencyjnej. Przedstawiam (w dwóch częściach) fragmenty książki dotyczącej tej kwestii:

5. Rok pełen napięć

imageStyczeń 1933 roku zapoczątkował „rok odwilży” w stosunkach z ZSRR, jak go nazwał po latach ówczesny pracownik polskiego poselstwa w Moskwie i historyk Drugiej Rzeczypospolitej Stanisław Zabiełło. Na początku miesiąca nastąpiła zmiana na stanowisku posła RP w stolicy wschodniego sąsiada Polski. Odszedł Stanisław Patek, który prowadził długie rokowania o pakt nieagresji, a jego miejsce zajął młody i energiczny, zaufany ministra Becka, Juliusz Łukasiewicz. Miał on utwierdzać sowieckie kierownictwo polityczne w prze­konaniu, że Polska pragnie odprężenia i pokoju.

W tej sytuacji tym drażliwsze stały się dysonanse w stosunkach pol­sko-francuskich. Dnia 20 stycznia Polacy z niepokojem słuchali doniesień o wy­stąpieniu premiera Edouarda Herriota, który wypowiedział się za szybkim rozwiąza­niem problemu „polskiego korytarza”. To oświadczenie premiera i ministra spraw zagranicznych III Republiki wskazywało wyraźnie, że za stworzenie europejskiego systemu bezpieczeństwa z udziałem Niemiec miała zapłacić Polska. Stanowis­ko to znajdowało pełną akceptację takich polityków, jak Alfred Hugenberg, Franz von Papen czy Kurt von Schleicher, którzy zdawali się mieć decydujący głos w polityce zagranicznej Rzeszy. Wkrótce (23 stycznia) lewicowa „La Repub­lique” poparła premiera, wypowiadając się za taką rewizją traktatów, aby Niemcy uzyskały „równe prawa”, a polskie Pomorze przeszło pod kon­dominium niemiecko-polskie. Pomysły te przybrały znacznie konkretniejsze formy podczas konferencji (29-30 I) przemysłowców reprezentujących wielki kapitał Belgii, Francji i Niemiec. Oto jej rezultaty: postanowiono doprowadzić do likwidacji „korytarza”, aby Prusy Wschodnie mogły dołączyć do reszty Niemiec, podobnie jak Wolne Miasto Gdańsk, a nawet niedawno zbudowany port polski w Gdyni; w zamian Polska miała otrzymać dostęp do morza w Kłajpedzie (sic!), odszkodowanie za Gdynię, umowę handlową dla „wsparcia polskiej gospodarki” i gwarancje co do pozostałych granic. Należy tu jeszcze dodać, że Polska nie została poinformowana przez Francję o konferen­cji, chociaż przemysłowcy francuscy zasiadali tam za wiedzą i z upoważnienia rządu III Republiki. Co więcej, rząd francuski zaaprobował wyniki obrad i nie zmienił swego stanowiska, mimo że Hitler został właśnie kanclerzem Rzeszy.

imageNiemieckie plany zbrojeniowe niepokoiły Polaków coraz bardziej. W po­czątkach stycznia Piłsudski postanowił ponownie wybadać stanowisko Francji wobec zamierzonych przez dowództwo Reichswehry planów rozbudowy armii niemieckiej. W tym celu senator Jerzy Potocki udał się do Paryża, aby poprzez swoje koneksje rodzinne dotrzeć do wpływowych kół politycznych Francji i zorientować się, jakie są rzeczywiste zamiary francuskiego rządu. O celu wyjazdu Potockiego sam Piłsudski mówił: „kazałem zapuścić sondę”. Wynik sondażu był jednoznaczny: Francja nie tylko sama nie zamierzała czynnie przeciwstawiać się niemieckim zbrojeniom, ale nawet obawiała się, by Polska nie poczyniła jakiś „awanturniczych” kroków.

imageW dniu 30 stycznia Adolf Hitler objął urząd kanclerza Rzeszy i sformował rząd koalicyjny, w którym zasiadał Alfred Hugenberg i jego ośmiu zwolenników (Franz von Papen - wicekanclerz i komisarz dla Prus, Konstantin von Neurath - sprawy zagraniczne, Werner von Blomberg - wojsko, Lutz von Schwerin-Krosigk - finanse, Alfred Hugenberg - gospodarka, wyżywienie i rolnictwo, Franz Seldte - praca, Paul Eltz-Rubenach - poczta i komunika­cja, Otto Giereke - walka z bezrobociem) oraz trzech narodowych socjalistów (Hitler, Wilhelm Frick - resort spraw wewnętrznych, i Hermann Göring - minister bez teki); nie obsadzono ministerstwa sprawiedliwości przewidzianego dla chrześcijańskiej demokracji. Polsce nie wróżyło to niczego dobrego - takie przekonanie było dość powszechne. Wystarczyło bowiem, aby Hitler chciał kontynuować linię Stresemanna, a Polska mogłaby się znaleźć w krytycznej sytuacji. Czyż liderzy NSDAP nie zapowiadali, że „nie spoczną, dopóki zrabowana ziemia nie wróci do Rzeszy”? Polskie władze nie wątpiły, że głosząc taki program Hitler mógł zapewnić sobie współdziałanie z Hugenbergiem, popar­cie Reichswehry i znacznej części społeczeństwa niemieckiego, które ulegało dość łatwo propagandzie antypolskiej. Zastanawiano się, czy Hitler zamierza zrobić „rewolucję narodową”, do której nawoływał szef Sturm-Abteilungen, Ernst Rohm, czy też będzie wolał szukać sojuszników w kołach konserwatywnych. Dnia 2 lutego Hitler złożył wizytę dowódcy wojsk lądowych generałowi Kurtowi von Hammerstein. W spotkaniu tym uczestniczył „człowiek Reichswehry” w rządzie Hitlera - minister wojny generał Blomberg, oraz grupa czołowych generałów i admirałów. W dwugodzinnym wystąpieniu kanclerz zapewniał generalicję, że odbuduje potęgę militarną Niemiec i nie dopuści do wojny domowej (poczęły się bowiem pojawiać rozbieżności między nim a kierownictwem SA). Po tym wystąpieniu przymierze Hitlera z kołami tradycyjnie wrogimi Polsce stało się faktem.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura