114 obserwujących
489 notek
903k odsłony
  2718   2

Puszka Pandory otwarta

 Rosja gromadzi swoje wojska nad granicą z Ukrainą. Komentatorzy polityczni, eksperci wojskowi, analitycy strategii mocarstw zastanawiają się, czy nie dojdzie do bezpośredniego ataku rosyjskiego na Ukrainę kończącego taki stan niby wojny, gdzie stroną konfliktu są tylko tzw. separatyści rosyjscy na Ukrainie.

                                                                                                        ***

 W wyniku II wojny światowej zwycięzcy ustalili tzw. jałtański porządek i wykreślili w Europie nowe granice państwowe wielu krajów, w tym Polski, która utraciła ziemie zabużańskie, a otrzymała odebrane Niemcom tereny nad Odrą i Bałtykiem.

Po rozpadzie ZSRR ustalono nowy ład światowy określany jako „jednobiegunowy”, z racji na dominującą pozycję jedynego na świecie supermocarstwa, USA. Mimo zmiany ładu w Europie nie doszło jednak do rewizji istniejących dotąd granic. Polska nie myślała o odzyskaniu Wilna i Lwowa, Niemcy Szczecina i Wrocławia. Węgrzy nie ruszyli odbierać Rumunom Siedmiogrodu, a Rumuni nie zajęli Mołdawii. Nawet rozpad wielonarodowych Jugosławii i ZSRR dokonał się wewnątrz dotychczasowych granic tych państw. W przypadku ZSRR narody uzyskujące własne państwa obejmowały terytoria zakreślone granicami niedawnych republik sowieckich, np. Białoruskiej czy Ukraińskiej. Dlaczego w Europie nie doszło do zmian granic? Zwyciężył pogląd, że uruchomienie takich zmian wywoła konflikty, które mogą zakończyć się powszechną wojną. Zamiast tego zaczęto szukać sposobów, aby granice nie dzieliły, ułatwiając ich przekraczanie, zapewniając swobodę poruszania się i osiedlana na terenie całej Europy.

 Takiego poglądu nie podzieliła Rosja np. zajęła Krym dowodząc, że zamieszkująca półwysep rosyjska większość miała prawo zdecydować o przyłączeniu do Rosji. Kiedy władze Gruzji chciały siłą podporządkować buntującą się prowincję Osetię Płd. Rosja zareagowała zbrojnie dowodząc, że wielu mieszkańców tych rejonów miało rosyjskie paszporty więc Gruzini nie mogą narzucać im swego panowania. Argument narodowościowy Moskwa traktuje jako główne uzasadnienie dla swojej polityki – uważa, że ma obowiązek, także zbrojnie, wspierać Rosjan mieszkających poza granicami Federacji Rosyjskiej.

 Zajęcie Krymu przez Rosję (przedtem Moskwa deklarowała respektowanie integralności terytorialnej Ukrainy) i dalsze próby oderwania kolejnych terytoriów od tego państwa wskazują, że Rosja nie zamierza dłużej respektować granicznego status quo w Europie. Stara się zresztą uruchomić te zmiany w szerszym wymiarze. W Moskwie już proponowano Polakom udział w rozbiorze Ukrainy (Putin mówił o polskim Lwowie), a Węgrom oferowano ukraińskie Zakarpacie. Z drugiej strony rosyjskie media publikują mapy przyszłej Europy na których polskie ziemie zachodnie są znowu w granicach Niemiec, odbudowane jako niemiecka prowincja Prusy Wschodnie, natomiast wschodnie tereny Polski (Chełmszczyzna, przemyskie) wykazywane są w składzie „Galicji”, nowego ukraińskiego państwa.

image

 Jeśli jednak spojrzymy na mapę narodowości Europy dostrzeżemy, że narodowy argument nie koniecznie działa na korzyść Rosji (Rosjanie kolor ciemnozielony). Mamy bowiem nie tylko południową część Ukrainy z Krymem zasiedloną przez Rosjan, ale także w granicach Federacji Rosyjskiej tereny przylegające do północnej granicy Ukrainy i czarnomorskie wybrzeże Rosji zamieszkałe przez większość ukraińską. Jeśli zaś spojrzymy na pogranicze białorusko-rosyjskie okaże się, że np. ziemię smoleńską zamieszkują Białorusini. Na północy zaś widzimy całkiem spory szmat Rosji zamieszkany przez Finów, z kolei południe to liczne narody tureckie. Czy to oznacza, że Rosja opowiadająca się za samostanowieniem Krymu jednocześnie dopuści, aby jej tereny np. z większością ukraińską przyłączyły się do Ukrainy?

 Zanim doszło do wybuchu II wojny światowej Hitler, powołując się na zasadę samostanowienia i obronę praw Niemców mieszkających w innych państwach, zmieniając granice, doprowadził do wybuchu wojny światowej. Na taką drogę dziś wkracza Rosja odbierająca Krym Ukrainie i myśląc o następnych kawałkach terytorialnych nabytków. Kreml tym samym otwiera „puszkę Pandory” w której Europa trzymała dotąd nacjonalne emocje i spory terytorialne!

Lubię to! Skomentuj42 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka