135 obserwujących
528 notek
1043k odsłony
  1018   3

Tonący PSL Bronka się chwyta.

Bronisław Komorowski, dr nauk humanistycznych (podkr. moje), minister obrony narodowej; poseł na sejm w latach:1990-1993 – podsekretarz stanu w MON, członek Unii Demokratycznej, 1994-97 – członek prezydium Rady Krajowej Unii Wolności, 1997-1998 sekretarz generalny Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, od 1998 r. członek Zarządu Krajowego SKL.

 W 1994 r. przypadkowo spotkałem Komorowskiego i powiedziałem mu, że pracuję w AON nad doktoratem. Zainteresował się tym i zapytał, czym mógłby też zapisać się na seminarium do mojego profesora. Profesor chętnie go przyjął. W czerwcu 1995 r. miałem pracę gotową. Zdałem egzaminy dopuszczające i odbyła się obrona publiczna rozprawy. Zaprosiłem na nią Komorowskiego. Miałem ciężką przeprawę. Zostałem zasypany pytaniami z sali. Okazało się, że była grupa pracowników AON, byłych „uczonych” z Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego, którzy chcieli unicestwić mój doktorat. Obroniłem się, ale było bardzo ciężko. Po pewnym czasie spotkałem mojego profesora i zapytałem kiedy jest planowana obrona pracy Komorowskiego. Okazało się, że po obejrzeniu mojej obrony Bronek nie zjawił się więcej na seminarium.

 W 1999 r. znajomy namówił mnie na przygotowanie pracy habilitacyjnej. Początkowo miałem wątpliwości, czy powinienem to robić skoro zajmowałem stanowisko ministerialne w MON. Habilitację składałbym w AON, która była podporządkowana ministrowi obrony. Wytłumaczono mi, że stopień nadaje komisja państwowa, a Akademia będzie tylko kimś w rodzaju listonosza. Moją pracę po zaakceptowaniu przez radę wydziału przekaże do komisji państwowej, która ją oceni, także mój dorobek naukowy i następnie w tajnym głosowaniu zdecyduje. Znajomy profesor mówił, że wojsko nie ma żadnych liczących się wpływów w tej komisji, a zasiadająca w niej profesura zwykle patrzy krzywym okiem na ministrów usiłujących uzyskać habilitację. Dodał – jesteś prawicowcem, a w komisji tak raczej czerwono. Nie zdziwię się jak cię odrzucą. Napisałem pracę habilitacyjną. Recenzentami byli trzej wybitni znawcy zagadnienia. Rada wydziału zaaprobowała większością głosów moją rozprawę. W lutym 2001 r. komisja państwowa w tajnym głosowaniu nadała mi stopień doktora habilitowanego.

 Jeden z profesorów AON opowiedział jaki kłopot sprawiłem komendantowi Akademii moją habilitacją. Minister Komorowski ostro potraktował komendanta zgłaszając pretensje, że jego zastępca Szeremietiew zdobył w AON doktorat i habilitację, a on ciągle jest magistrem. Komendant miał zapewniać Komorowskiego, że to naprawi. Rzeczywiście znowu został zapisany na seminarium doktoranckie i wg mojego znajomego dostał nawet „wsparcie” jakiegoś pracownika AON w tworzeniu pracy. Po ośmiu latach został jednak skreślony. Pracy nie było, a doktorant powinien ją pisać nie dłużej niż siedem lat.

image W czasie kampanii prezydenckiej Komorowski opowiadał wyborcom, że pracę magisterską napisał w 11 dni, nie wspomniał, że w siedem lat nie napisał doktoratu. Musiał też zrezygnować z przyznawaniu się do tytułu hrabiowskiego – tyg. „Polityka” (15 .06.2010) ogłosił pean na cześć hrabiego Komorowskiego, który będzie prezydentem RP (Andrzej Hennel „Drzewo genealogiczne Bronisława Komorowskiego”). Kiedy sprawę zbadali znawcy heraldyki okazało się, że Komorowski żadnych paranteli arystokratycznych nie ma. A do tego złośliwcy ujawnili, że wżenił się w mało arystokratyczną rodzinę (teściowa chorąży, teść podpułkownik, oboje z UB). Komorowski przestał się chwalić swoim hrabiostwem.

 Mamy powiedzenie o tonącym, który brzytwy się chwyta. Liderzy Polskiego Stronnictwa Ludowego muszą być naprawdę w wielkiej desperacji, skoro chcą postawić na czele swojego „centrum” Komorowskiego. 

----------------------

Opublikowano na stronie image

Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale