Romuald Szeremietiew Romuald Szeremietiew
2677
BLOG

Tak było – jak będzie?

Romuald Szeremietiew Romuald Szeremietiew Wojsko Obserwuj temat Obserwuj notkę 91

image

Odbyła się wielka defilada. Widać oznaki istotnych zmian w uzbrojeniu i wyposażeniu Sił Zbrojnych RP. Wydaje się, że mamy za sobą czasy, gdy wojsko było zwijane, a jego uzbrojenie posowieckie, lub pozyskiwane z demobilu od innych armii zawstydzało.

Gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca wojsk lądowych: „Jeśli chodzi o stan uzbrojenia, to żadna ekipa polityczna po 1989 roku nie podejmowała takich decyzji, jakie podjął obecny rząd. Pierwsza sprawa to pozbycie się sprzętu poradzieckiego, do czego nie mogliśmy polityków przekonać przez około 30 lat. Ja też brałem udział w tym przekonywaniu, podczas gdy politycy nie byli na to wrażliwi więc nie wiem dlaczego atakuje się modernizację armii.” 

A było tak 

Polska wstępując do NATO w 1999 r. miała siły zbrojne liczące 240 tys. żołnierzy, co roku odbywał się pobór i tysiące młodych Polaków trafiało do Zasadniczej Służby Wojskowej. W 2001 r. minister obrony Bronisław Komorowski zainicjował proces redukowania armii. Finałem były działania ministra obrony Bogdana Klicha, który zapowiadał „reformy” polskiego wojska na lata 2009-18 i chwalił się, że dzięki temu budżet „zaoszczędzi” na wojsku kilka miliardów złotych. Szef Sztabu Generalnego gen. Czesław Piątas zapewniał, że mniej liczna armia będzie nowocześniejsza, a więc skuteczniejsza i lepiej przygotowana do współpracy z wojskami sojuszników w NATO. Wyjaśniał, że główne kierunki zmian w siłach zbrojnych to redukcja wojsk pancernych, zmniejszenie liczby jednostek i garnizonów oraz równoczesna rozbudowa jednostek specjalnych i lekkiej, bardziej mobilnej piechoty. „Chodzi o to, by nasi żołnierze w większej liczbie i lepiej byli przygotowani do działań w odległych regionach, jak na przykład teraz w Afganistanie, a także o to, by można ich tam było szybko przerzucić” - mówił generał Piątas.

Gwoździem do trumny sił zbrojnych RP stała się nieprzemyślana i pośpieszna decyzja premiera Donalda Tuska, o przeprowadzeniu profesjonalizacji armii do końca 2010 r. oraz jej bezkrytyczna realizacja przez ministra Klicha, przy biernej i konformistycznej postawie decydentów wojskowych. Armia polska miała być „profesjonalna”, w pełni zawodowa, miał zniknąć obowiązkowy pobór do wojska, czyli szkolenie rezerw – takie były główne założenia programu reformy sił zbrojnych przedstawionego przez MON. Kiedy koalicja PO-PSL oddawała władzę po przegranych wyborach w końcu 2015 r. siły zbrojne RP liczyły trochę ponad 90 tysięcy żołnierzy zawodowych. Stosunek oficerów do szeregowych, po uwzględnieniu podoficerów zawodowych wynosił jak 1 do 0,29, czyli na 1 dowódcę (oficera lub podoficera) przypadało 1/3 podwładnego (szeregowego). Bogdan Klich uważał, że: „100-tysięczna zawodowa armia to tyle, ile trzeba.”. Był jego doradca, który uważał, że Polsce wystarczy 50 tysięczna armia, bo „na więcej Polski nie stać”.

W 1999 r. Polska miała 7 dywizji (5 zmechanizowanych, jedną pancerną i jedną obrony wybrzeża. W 2015 r. pozostało 3 dywizje (w tym jedna pancerna) rozmieszczone na terenach Polski zachodniej, nad Odrą i Bałtykiem. Jedyna dywizja, która mogłaby przeciwstawić się agresorowi ze wschodu (1 dywizja zmechanizowana w Legionowie) została w 2011 r. zlikwidowana! Spośród istniejących kilkunastu brygad wojsk lądowych tylko trzy mogłyby wejść do walki w ciągu 1-2 tygodni. Osiem brygad potrzebowały na to 2-3 miesiące, dwie brygady mogły wyruszyć do walki po 4-5 miesiącach. Na najbardziej zagrożonym kierunku królewieckim Polska miała trzy brygady; dwie zmechanizowane z czasem gotowości 2-3 miesiące i jedną pancerną zdolną do walki po upływie 4-5 miesięcy (sic!) Od strony Białorusi w zasadzie nie było niczego, dopiero w Warszawie była brygada pancerna zdolna do działań po upływie 2-3 miesięcy.

image

Nakłady na wojsko (1,95 proc. PKB) na tle innych państw NATO wydawały się solidne.. Niestety, zdarzało się, że ministrowie z PO nie potrafili wydać zaplanowanych kwot w roku budżetowym i MON znaczne środki „oddawał” do budżetu państwa. Do tego wadliwa była struktura wydatków. Ponad połowa pieniędzy szła na pensje „zawodowej” armii i emerytury mundurowe. Duże środki MON zaczął przeznaczać na opłacanie agencji ochraniających jednostki i zapewniających wyżywienie wojska. Na nowy sprzęt i uzbrojenie pieniędzy nie było. Kontrolerzy z NIK w 2010 r. wytykali: „Wydatki (...) majątkowe (zakupy uzbrojenia i sprzętu wojskowego) zostały zmniejszone o połowę. Zrezygnowano z szeregu projektów obronnych NATO”. To zaś oznaczało nie tylko minimalne zakupy nowego uzbrojenia, ale także zapaść w remontach sprzętu wojskowego. Obok zahamowania procesu modernizacji armii stan ten „jest przyczyną postępującej degradacji już posiadanego uzbrojenia i sprzętu wojskowego ze względu na problemy z utrzymaniem jego sprawności technicznej”. Powszechny stawał się tzw. kanibalizm sprzętowy, bowiem część samolotów, samochodów i czołgów zaczynała służyć jako „zestaw części zamiennych” do bardziej sprawnych maszyn.

Przydatność i sprawność broni i sprzętu w służbie określają tzw. resursy. Mówią one kiedy trzeba dokonywać przeglądów, remontów generalnych, jakie zespoły należy wymienić i kiedy trzeba bezapelacyjnie daną broń oddać na złom. Przyjmuje się, że okres użytkowania systemów uzbrojenia takich jak czołgi, samoloty, czy okręty w zasadzie nie powinien przekraczać trzydziestu lat. Rozwój techniki woskowej sprawia, że systemy posiadają coraz większe zdolności bojowe i pojawiają się kolejne tzw. generacje broni. Dlatego tylko doraźnie, na okres przejściowy, można modernizując poprawić zdolności bojowe starszej broni. Zakup nowego uzbrojenia jest nieuchronny. Tego zdaje się nie dostrzegało ministerstwo obrony i rząd PO-PSL.

Trzonem uderzeniowym armii są wojska pancerne i zmechanizowane. Wojsko Polskie miało na uzbrojeniu ponad 900 czołgów, liczbę znaczną, w niej ponad 500 czołgów T-72 wyprodukowanych w latach 1981-89. Drugi typ czołgów PT-91 Twardy, polska modernizacja T-72 opracowana na początku lat 90-tych. W okresie 1995 –2002 polskie fabryki dostarczyły do wojska 233 czołgów Twardy. Trzecim czołgiem był niemiecki Leoparda 2A4. W 2002 r. MON przyjął „w darze” od Niemców 128 czołgów wraz z towarzyszącymi pojazdami i uzbroił w nie brygadę w Świętoszowie. Czołgi te wyprodukowano w latach 1985-87 czyli były w wieku T-72. Obsługę Leopardów zostawiono Niemcom. Dodajmy, że modernizacja naszych Leopardów była niemożliwa bez niemieckiej zgody, tej zgody długo nie było.

Pojazdem współpracującym z czołgiem jest bojowy wóz piechoty. Na uzbrojeniu WP znajdowało się ponad 1300 BWP-1 wyprodukowanych w latach 1973-88. W MON postanowiono ponad 400 BWP-1 zmodernizować przedłużając ich służbę do 2031-49 roku. MON zamówił też ponad 600 kołowych transporterów opancerzonych Rosomak. Miały one częściowo zastąpić w jednostkach zmechanizowanych wycofywane BWP i powstałyby kuriozalne jednostki zmechanizowane, w których miały być tylko KTO, bez wozów bojowych piechoty i ani jednego czołgu.

Dramatycznie rysowały się perspektywy artylerii. Na uzbrojeniu WP było ponad 1150 różnych środków artyleryjskich. Ponad pięćset samobieżnych haubic 122 mm 2S1 Goździk - sowiecka konstrukcja z 1967 r. Broń całkowicie przestarzała. Ponad sto samobieżnych armato-haubic 152 mm Dana zakupionych w latach 1983-89 w Czechosłowacji. Działo także przestarzałe. Program uzbrojenia w nowoczesne armato-haubice Krab "zawieszono".

Wojsko Polskie miało na uzbrojeniu 159 śmigłowców. Główną siłę stanowiło 32 śmigłowce uderzeniowe Mi-24 wprowadzane na uzbrojenie w latach 1978-86. Pozostałe to różne typy maszyn cywilnych, jak Mi-2 (na wyposażeniu od 1966 r.) czy W-3 Sokół (od 1989 r.) przystosowane do wykonywania zadań bojowych. Ponadto po 30 śmigłowców miały siły powietrzne i Marynarka Wojenna. Sztab Generalny WP postulował zakupienie 156 śmigłowców, w tym pewna liczbę uderzeniowych. Zawiodły starania ustanowienia specjalnego Narodowego Programu Śmigłowcowego na wzór programu zakupu samolotu wielozadaniowego.

Rozpadał się system obrony przeciwlotniczej kraju. W 2000 r. Polska posiadała 25 dywizjonów obrony przeciwlotniczej, Było wiadome, że już w 2016 r. Polska nie będzie miała ani jednego dywizjonu rakiet przeciwlotniczych. Tymczasem do obrony trzeba kilkunastu dywizjonów. Minister Klich twierdził, że potrzeby obrony plot. są priorytetem w jego planach. Jednak to co można było znaleźć w przygotowanym przez MON planie na lata 2009-18 nie potwierdzało jego słów.

Eksperci twierdzili, że siły powietrzne RP jako minimum powinny mieć 120 samolotów bojowych. Było na uzbrojeniu 124 samoloty. Przy czym tylko 48 F-16 to nowoczesne samoloty. Musiały być wkrótce wycofane myśliwsko-bombowe Su-22, a wyeksploatowane Mig-29 były w NATO zgłoszone jako myśliwce dzienne zdolne do prowadzenia walki tylko przy kontakcie wzrokowym. Poważnym problemem było zagospodarowanie samolotów F-16. W 2008 r. dla 48 „Jastrzębi” Polska miała 34 pilotów (12 przebywało na szkoleniu w USA). W Polsce była dobra szkoła lotniczą w Dęblinie, ale nie można w niej było szkolić pilotów bowiem brakowało odpowiednich maszyn. Używane od 1967 r. szkolne TS Iskra były archaiczne i nie nadające się do zaawansowanego szkolenia.

Marynarka Wojenna - z raportu przygotowanego przez dowództwo MW wiadomo, że w służbie były okręty wodowane w latach 60-tych i od dwudziestu lat MW nie dostała ani jednej nowej jednostki. Zaniechano programu zbudowania dla MW siedmiu korwet, latami budowano jedną korwetę „Gawron”, by po wydaniu ponad 500 mln zł prace wstrzymać i tym samym Stocznię Marynarki Wojennej doprowadzić do bankructwa. Na flotę polską liczącą 41 okrętów wypadało zaledwie 11 okrętów uderzeniowych. Z tej liczby 8 (dwie fregaty, cztery okręty podwodne, dwa okręty rakietowe) należało oddać na złom. Raport dowództwa MW stwierdzał: „Doprowadzi to do utraty zdolności bojowej” sił morskich. Dramatycznie przedstawiał się stan lotnictwa morskiego. Po wycofaniu z uzbrojenia Migów 21 nie było żadnych samolotów bojowych. Śmigłowce do zwalczania okrętów podwodnych były wyprodukowane w latach 1980-83. Marynarka postulowała jako minimum zakupienie trzech korwet, trzech stawiaczy min, dwu okrętów podwodnych i co najmniej 11 śmigłowców bojowych i ratowniczych. Rzecznik ministra Klicha nie chciał komentować raportu Marynarki, jej Dowództwo zostało rozwiązane, tak zrezsztą jak pozostałe doiwdztwa rodzajów sił zbrojnych.

Po latach „reform” przeprowadzanych przez polityków PO skarlała armia polska znalazła się w stanie zapaści w uzbrojeniu i sprzęcie wojskowym.

image

Jak będzie?

Działania jakie podjął rząd Zjednoczonej Prawicy - rozbudowę armii, odbudowę rozwiązanych i formowanie nowych jednostek, wprowadzania dużych ilości nowoczesnego uzbrojenia i sprzętu wskazują, że siły zbrojne RP z zapaści wychodzą. Ale jest oczywiste, że przekształcenie otrzymanej w spadku „po latach minionych” armii w nowoczesne, dobrze uzbrojone silne wojsko wymaga wiele wysiłku, konsekwencji, pieniędzy…

Standardy przyjmowane powszechnie w obronności określają liczebność sił zbrojnych państwa w czasach pokojowych (czas „P”) na 0,5-1 proc. ludności kraju, czyli w Polsce armia powinna liczyć między 190 tys. do 380 tys. żołnierzy. Wielkość armii jest uzależniona od oceny zagrożenia zewnętrznego, jeśli zagrożenie nie występują można przyjąć najniższą wartość, jeśli pojawi się, zacznie rosnąć, wtedy trzeba zwiększać liczebność sił zbrojnych.

W razie wojny (czas "W") armia powinna liczyć 1-2 proc. ludności – do 760 tys. żołnierzy. Ta górna wartość może być niewystarczająca (Ukraina posiadająca 250 tys żołnierzy rozwinęła milionową armię). W razie wojny trzeba będzie przeprowadzać mobilizację, sięgać po rezerwistów, którzy w czasie pokoju w wojsku nie służą. Rezerwy tworzy się szkoląc obywateli w ramach zasadniczej służby wojskowej (pobór). Trzeba dysponować rezerwami stanowiącymi 10 proc. ludności, co oznacza w przypadku Polski 3,8 mln. przeszkolonych wojskowo obywateli! Taki jest standard! Dlatego nie wolno ustawać w szkoleniu ludzi, rozbudowie i uzbrajaniu naszej armii, co MON obecnie na szczęście robi. Miejmy nadzieję, że wynik wyborów parlamentarnych jesienią br. nie zakłóci procesu tworzenia 300-tysięcznych Sił Zbrojnych RP.


Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo