93 obserwujących
369 notek
639k odsłon
1281 odsłon

W łapach „Ludowej” – PAX (Cz. IV)

Wykop Skomentuj22

imageLatem 1972 r. w jednej z wrocławskich księgarni trafiłem na książkę Leszka Moczulskiego „Wojna Polska 1939”. Książka zawierała optymistyczne oceny szans obrony Polski, mówiła o sukcesach polskich wojsk, brakach strony niemieckiej i w sposób zawoalowany, ale bardzo wyraźny dla uważnego czytelnika, wskazywała na ZSRR jako winnego klęski militarnej Polski w 1939 r. Kilkuset stronicowe dzieło przeczytałem w ciągu jednego popołudnia. Kupiona przeze mnie książka była chyba jedną z ostatnich dostępnych w sprzedaży, bowiem po jej wydaniu była wycofywana z księgarń. Sądząc po „recenzjach”, głównie w prasie wydawanej przez MON, opracowanie Moczulskiego w ogóle nie powinno było trafić do druku. Być może cenzor nie był zbyt czujny, a może po prostu „przymknął oko” i udał, że nie dostrzega obrazoburczych treści w cenzurowanym maszynopisie opracowania Moczulskiego.

Poglądy autora bardzo mi odpowiadały. Interesowałem się „wrześniem 39” i wysoko oceniałem wysiłek obronny Drugiej RP, a dzięki Moczulskiemu zyskałem dodatkowe argumenty potwierdzające moje przemyślenia. Z treści książki wynikało też niezbicie, że jej autor jest piłsudczykiem i niepodległościowcem. Zainteresowałem się więc osobą autora. Po pewnym czasie dowiedziałem się, że jest on dziennikarzem i pracuje w dziale historycznym warszawskiego tygodnika „Stolica”. imageZadzwoniłem do redakcji i po uzgodnieniu z Moczulskim terminu pojechałem do Warszawy, gdzie doszło do naszego spotkania. Pamiętam, że trwało ono kilka godzin. Mój rozmówca okazał się nie tylko znawcą historii najnowszej Polski i dziejów jej wojska, ale także człowiekiem prezentującym ciekawe wizje politycznej przyszłości kraju.

Bliższe kontakty nawiązaliśmy, gdy okazało się, że mamy wspólnych znajomych w rozbitej przezimage SB organizacji „Ruch”. Mój przyjaciel z Legnicy Zygmunt Urban znał dobrze Łukasza Czumę, jednego z założycieli tej organizacji. Kiedy więc bracia Czumowie z grupą kolegów zorganizowali „Ruch”, to za pośrednictwem Zygmunta do naszej legnickiej grupy zaczął docierać drukowany na powielaczu biuletyn tej organizacji. Byłem jednym z kolporterów tego pisma. Teraz dzięki kontaktom Zygmunta z braćmi Czumami, znajomymi Moczulskiego, mogłem wejść do grona zaufanych. Zaproponowano mi włączenie się do nieformalnej struktury określanej mianem „nurtu niepodległościowego”. Skupieni w „nn” ludzie, a byli to dawni dowódcy AK, np. pułkownicy Kazimierz Pluta-Czachowski, Antoni Sanojca, historycy i dziennikarze, wszyscy oni podejmowali różne działania mające na celu przywrócenie prawdy o Polsce niepodległej. Pisano artykuły i różne opracowania historyczne, organizowano spotkania publiczne i dyskusje głównie na tematy historyczne, ale odnoszące się do współczesności, np. rozważano na przykładach z okresu II wojny światowej sens i znaczenie takich pojęć jak patriotyzm, bohaterstwo, postawa obywatelska. Ważnym miejscem tych publikacji był katolicki miesięcznik „Więź”. Bardzo aktywni byli kombatanci ze środowiska związanego z paulinem Eustachym Rakoczym z Jasnej Góry w Częstochowie. Wkrótce dowiedziałem się, że liderem środowiska „nn” jest były dowódca Wielkopolskiej Brygady Kawalerii z 1939 r. generał Roman Abraham.

imageW 1976 r., już po śmierci gen. Abrahama, zapadła decyzja o przekształceniu środowiska w formalną, chociaż nadal działającą w konspiracji, organizację. Nazwaliśmy ją Nurt Niepodległościowy, używając tym razem „dużych liter”, przyjęliśmy deklarację ideową i powołaliśmy władze organizacyjne. Kierownictwo NN nosiło miano „Romb”. W jego składzie byli Leszek Moczulski i Andrzej Czuma, płk Marian Gołębiewski, dzielny oficer AK i WiN, skazany w imageokresie stalinizmu na karę śmierci, a po zamianie wyroku wieloletni więzień polityczny. Ponadto w kierownictwie NN znaleźli się Adam F. Wojciechowski – późniejszy działacz Ruchu Wolnych Demokratów, Wojciech Ziembiński zasłużony dla przywracania tradycji narodowych, Aleksander Hall reprezentujący młodzieżowe środowisko z Gdańska i ja. Aktywnymi uczestnikami NN byli historycy: Restytut Staniewicz z Poznania, Andrzej Szomański z Warszawy i Ryszard Zieliński z Krakowa, pisujący pod pseudonimem „Ryszard Żywiecki”.

Decyzja o utworzeniu NN zapadła w nowej sytuacji politycznej jaka wytworzyła się po wydarzeniach w Radomiu i Ursusie. Powstał Komitet Obrony Robotników i formowała się jawnie działająca „opozycja demokratyczna”. Jawna działalność skupiała się na sprawach społecznych, pomocy represjonowanym robotnikom i ich rodzinom. Nie prowadzono jeszcze otwarcie działalności politycznej. Uznaliśmy, że trzeba się do niej przygotować w konspiracji. Część działaczy NN utworzyła więc jawnie działający Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela, a pozostali zajmowali się działalnością w NN. Moczulski uważał, że wkrótce będzie można podjąć jawną działalność i utworzyć coś w rodzaju klubu politycznego. Chcieliśmy więc zorganizować kadry dla przyszłej działalności o charakterze niepodległościowym. Temu miało służyć także to co od pewnego czasu robiłem w Stowarzyszeniu PAX.

Wykop Skomentuj22
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo