Pan Tomasz Terlikowski wydawał się dotąd gorliwym katolikiem i głównym defensorem wiary katolickiej w mediach. Teraz jednak defensor się załamał. Skąd ten wniosek? - Z jego ostatniego wpisu na Salonie24. Wpis dotyczy wyroku sądu apelacyjnego w sprawie Alicji Tysiąc przeciwko „Gościowi Niedzielnemu”.
Jak wiadomo, sąd apelacyjny – podobnie jak sąd pierwszej instancji – orzekł na niekorzyść „Gościa”, zgodnie z pozwem Pani Tysiąc. – „Ideologiczna paranoja[sądu], która oznacza koniec wolności słowa dla katolików”– podsumowuje redaktor Terlikowski. Oznaczałoby to, że po tym wyroku katolicy gremialnie zamilkną. Ponieważ trudno w to uwierzyć, ktoś mógłby pomyśleć, że przytoczona diagnoza była wynikiem chwilowej dekoncentracji Autora wpisu. A jednak, trzy akapity dalej Redaktor Terlikowski powraca do swojej tezy, pisząc że„ten wyrok jest najlepszym dowodem na to, że wolność słowa już się w Polsce – przynajmniej dla katolików – skończyła.”Koniec wolności dla katolików ma – zdaniem publicysty – bardzo konkretny wymiar, bo np. „o Alicji Tysiąc będzie już można pisać wyłącznie w samych superlatywach”.
Ciekawe zatem, że Pan Terlikowski ciągle ogłasza swoje opinie, czego dowodem wpis, który jest źródłem wszystkich powyższych cytatów. Nie mniej ciekawe, że dotyczy on, w pewnym stopniu, Alicji Tysiąc, ale brakuje w nim jakichkolwiek superlatyw pod jej adresem. Jak to wszystko tłumaczyć? Po pierwsze, medialna aktywność Pana Terlikowskiego – w zestawieniu z końcem wolności słowa dla katolików – oznacza, że zerwał on z dotychczasową religią. Po drugie, czas, kiedy o Alicji Tysiąc można będzie pisać tylko w superlatywach, jeszcze najwyraźniej nie nadszedł…
PS. Stanowczo podkreślam, że nie wypowiadam się na temat meritum wyroku w sprawie Alicji Tysiąc i Gościa Niedzielnego. Przedmiotem niniejszej troski jest wyłącznie wolność słowa.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)