Po kongresie PiS okazało się, że partia ma kilku gagatków, którzy nie chcą się włączyć w nurt symbolizowany liczbą 999. Informacja dla tych, co nie wiedzą: jest to liczba głosów, jakie padły na prezesa Kaczyńskiego (51 było przeciw przy 14 wstrzymujących się). Nawiasem pisząc, jest to także liczba obejmująca trzy szóstki odwrócone do góry nogami. Dobrze to koresponduje ze słynnym wywiadem pana prezesa, gdzie utrzymywał on, że PiS-owcy „nie mają czarcich ogonów”... Kongres potwierdził to w całej rozciągłości. A co z gagatkami spoza 999? Trudno powiedzieć, co z nimi będzie, ale już wiadomo, że denerwują rzecznika Bielana.
– Kilku kolegów po to, żeby przebić się w mediach powie absolutnie wszystko – pisze na Twitterze Adam Bielan. Następnie zaś pyta: – Dlaczego nie mieli tyle odwagi podczas debaty na kongresie?
Pytanie trafia w sedno, przy czym – paradoksalnie – właśnie Bielan jest jedną z najlepszych osób do udzielenia odpowiedzi. Ktoś, kto asystował przy kilku głośnych PiS-owskich postępowaniach dyscyplinarnych i komentował je w mediach – powinien wiedzieć na ten temat wszystko. Można sobie na przykład wyobrazić, że któryś z wewnętrznych krytyków kierownictwa ma skomplikowaną sytuację rodzinną i – dajmy na to – toczy spór o alimenty. Pamiętając niedawną historię, nie można wykluczyć, że prezes Kaczyński mógłby taką sprawę poruszyć w jakimś nowym wywiadzie radiowym... Potem zaś mógłby dołączyć doń chórek moralistów złożony z pp. Gosiewskiego i Kurskiego. Czy Bielan wyklucza taki scenariusz?
W tym kontekście zabawne są jego uwagi – również zamieszczone na Twitterze – że „skarżenie sie na J[arosława] K[aczyńskiego] w liberalnych mediach nie jest (...) dowodem odwagi. Krytyka na kongresie albo w twarz to co innego”. Przypomina to drwiny pewnego bohatera filmowego, który mówił, że opuszczona kochanka zawsze mówi to samo: „nie mam ci za złe, że mnie rzuciłeś, ale sposób, w jaki to uczyniłeś”. Jeśli chodzi o ten „sposób”, to dwa lata temu, Dorn, Ujazdowski i Zalewski z naddatkiem spełnili wymogi, jakie teraz stawia krytykom Bielan. Trójka ówczesnych wiceprezesów – zamiast pójść do „liberalnych mediów” – wysłała krytyczny list do samego prezesa. Efekt znamy: wszyscy zostali wyszczuci z partii za pomocą dyscyplinarek. Na dokładkę, ten który najdłużej zachowywał lojalność względem PiS-u – czyli Ludwik Dorn – został potraktowany najgorzej. Bielan nie pamięta?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)