Mam problem z Polską. Nie jest on wynikiem porazki PiSu i zwycięstwa PO. Nie jest to problem związany z Bonim i jego potępieniem czy obroną. Nie jest związany z Michnikiem, Passentem oraz Prezydentem. Nie z salonem24 czy kataryną. Choc po trochu wszystkich dotyczy. Mam problem z buntem. Bunt jest nieokreslony i szuka tylko pozywki w doniesieniach medialnych czy zdarzeniach życiowych. Gdy dostrzeże cień dziejacej się niesprawiedliwości już zaczyna atak jak wilk syberyjski. Łączy fakty, kojarzy zdarzenia i tworzy obraz wyimaginowanego przeciwnika. Jest coraz lepszy i skuteczniejszy. Potrafi ten bunt coraz intensywniej zadawac rany za nieprawomyslnośc. Podobnych buntowników ocierających się czasem o szaleństwo dostrzega od razu. Po sposobie pisania. Po błysku w oku. Po niezgodzie wyskakującej z ciała i fruwającej nad czlowiekiem.
Zawsze zastanawiałem się nad ludami wschodu i ich uleglością wobec każdej władzy. Uległością, można by rzec, stającą się częscia natury. Oczywiście w tym wschodnim swiecie bunt jest tłumiony od dziecka i w dorosłym zyciu zostaje wyparty dyscyplina i przyzwyczajeniem. Zawsze ten świat był mi obcy.
Dlaczego ja i inni Polacy wciąż mamy w sobie taki gen buntu i niezgody, który szuka walki czy to w życiu czy w internecie ( walki słownej ). Czemu Bóg - jesli nas stworzył - nie obdarzył nas łagodnoscią oraz chłodniejszym umysłem? Dlaczego bardziej czujemy zapach krwi miast zapachu świeżo pieczonego chleba czy skoszonej trawy? Czemu poeta przegrywa z wojownikiem? Czemu ten wojownik zadaje razy nie wg. jakiegoś kodeksu praw wojny tylko wg. własnego odczucia, które w kazdym Polaku walczącym jest odmienne?
Tyle pytań do samego siebie. Do innych wojowników...
A teraz wracam na ziemię. Warszawa. 1-szy listopad. Minęła północ. Chciałbym zobaczyc za parę lat inny kraj. Autostrady i stadiony. Wyciszam swój bunt do poziomu minimalnego. Zobaczymy ile ta autoterapia będzie trwała? Dzień, dwa, miesiąc może...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)