8 obserwujących
66 notek
107k odsłon
  272   1

Rosyjskie flagi w Afryce, porażka Zachodu?

Wiadomość o wojskowym zamachu stanu w Burkina Faso (d. Górna Wolta) z 24 stycznia nie mogła zrobić furory w polskich mediach, choć obecność rosyjskich flag nad rozradowanym tłumem w Wagadugu - stolicy tego kraju - mogła wzbudzić jakieś pytania. Ale to już trzeci taki przewrót w okolicy - po Mali i Gwinei - w ciągu minionego półrocza. Francuskie imperium półkolonialne rozpada się, budząc niepokój w Waszyngtonie. Co się dzieje?

image

Na zeszłorocznej mapie obecności Grupy Wagnera w Afryce nie uwzględniono jeszcze Mali.

Podczas gdy Rosjanie z malijskim wojskiem zaczęli zajmować opuszczone przez Francuzów malijskie bazy w Timbuktu i Kidalu (miasta i regiony „u bram Sahary”), Paryż „uruchomił” Cedeao, czyli Wspólnotę Gospodarczą Państw Afryki Zachodniej, która na początku stycznia nałożyła sankcje gospodarcze i finansowe na Mali oraz „zamknęła granice”. Wojskowe władze malijskie określiły to „bezprawnym i nieludzkim”, natomiast Francja próbowała przepchnąć te sankcje przez Radę Bezpieczeństwa, by je uczynić światowymi, natrafiając jednak na opór Rosji i Chin.       

Panafrykanizm
   
Kiedy Francuzi przemieścili swe wojska w Mali na wschód kraju - w region „trzech granic” (z Nigrem i Burkina Faso), w Bamako i innych miastach doszło do wielkich manifestacji ludowych poparcia dla rządu pułkownika Goity i Rosjan. Wkrótce do takich manifestacji doszło w niemal wszystkich państwach zachodniej Afryki i samej Francji, gdyż do gry wszedł Kemi Seba, szef organizacji Pogotowie Panafrykańskie, walczący z francuskim neokolonializmem i zachodnią oligarchią, zresztą dobry znajomy Jewgienija Prigożyna, „korsarza Kremla”, założyciela Grupy Wagnera.   

image

Zdaniem Kemi Seby, Francja i USA pragną zastopować wyzwalanie się krajów afrykańskich z ucisku neokolonialnego nie tylko ze względu na swe interesy gospodarcze, ale i geopolityczne: „Władze Mali płacą sankcjami za suwerenną próbę zmiany partnerów strategicznych - Malijczycy zdecydowali zawrzeć sojusz wojskowy z Rosją i gospodarczy oraz geostrategiczny z Iranem. Francja i USA nie mogą tego przełknąć.”

image

Kemi Seba, podobnie jak nowi wojskowi prezydenci Gwinei i Mali, występuje na tle portretów Sankary, Lumumby, Kaddafiego i Malcolma X. Po świeżym jeszcze wojskowym zamachu stanu w Burkina Faso zapowiada już podobny scenariusz w czwartym kraju Sahelu - Nigrze, co na razie wydaje się tak samo nieprawdopodobne, jak „fala panafrykańska”, która od zeszłego roku zapowiada koniec francuskich rządów we frankofońskiej Afryce. Gdy w miniony piątek Macron zadzwonił do Putina, nie rozmawiał wyłącznie o Ukrainie, jak sugerują oficjalne komunikaty.

Precz z Zachodem

Na razie Malijczycy wyrzucili z kraju duński kontyngent Takuby, który ledwo co tam wylądował ze swymi śmigłowcami i wozami pancernymi. Duńczycy musieli się szybko pakować, ale Francuzi się upierają, chcą zostać, by bronić przynajmniej swych kopalni w Nigrze. W Afryce Rosjanie i Chińczycy jakby podzielili się zadaniami: Rosjanie zajmują się kwestiami bezpieczeństwa, a Chińczycy gospodarką. Irańczycy już od pewnego czasu też szukają tam ściślejszych kontaktów, by omijać amerykańskie sankcje, co oczywiście denerwuje Izrael.

image

Porównanie wpływów gospodarczych Francji i Chin w r. 2000 i 2019.

Ludowa przychylność dla Rosji pochodzi jeszcze z czasów ZSRR, który wspomagał antykolonialne i antyzachodnie ruchy w Afryce. W każdym razie, dość niespodziewanie, Zachód traci grunt na tym kontynencie, co też należy do konsekwencji natowskiego napadu na Libię. Jak na tym wszystkim wyjdą sami Afrykanie na razie nie wiadomo, ale ich dążność do emancypacji jest faktem i chętnie skorzystają z pomocy Rosjan. Obecny, zachodni nacisk na Rosję, histeria amerykańska wokół Ukrainy, ma wiele wspólnego z dalekimi krajami, o których Polacy niewiele wiedzą. Tymczasem w Wagadugu, Konakry czy Bamako ludzie radośnie powiewają flagami naszego sąsiada.   
 

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale