27 obserwujących
459 notek
534k odsłony
  838   0

Nieńcy, Niemcy ponad wszystko!

 "Nieńcami", czyli tymi, z którymi nie da się rozmawiać, i których się nie rozumie, nazywali naszych zachodnich sąsiadów dawni Polanie. I od tych "nieńców" przerobionych później, dla łatwiejszej wymowy, na Niemców wzięła się nazwa narodu zamieszkującego na zachód od Odry. W słowie "nieńcy" wyrażała się nie tylko kwestia językowa, ale także kulturowa - dla ówczesnych Polan obca i wroga.

Mieliśmy pecha, że Cesarstwo Rzymskie nie skierowało swego potencjału bardziej na wschód i nie objęło swoją kulturą nadwiślańskich Słowian, być może wtedy, nasza pozycja przetargową wobec zachodnich sąsiadów była by zgoła inna.

Niemcy, wtedy - Germanie, najpierw poprzez kontakt z rzymskim imperium, później objęte imperium karolińskim, rozwinęły się szybciej od plemion słowiańskich. Miało to decydujący wpływ w późniejszej historii, kiedy Niemcy, już jako Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego, zwrócili swoje oczy na wschód.

Wielu polityków, w tym takich tuzów jak Winston Churchill postrzegało i postrzega nadal, choćby ustępujący prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, Niemcy jako czyste zło, uznając  to państwo za czynnik  destabilizujący, który doprowadził Europę, oraz cały świat do dwóch wojen światowych, a obecnie dąży do ponownej hegemonii kosztem innych państw narodowych. Czasami, słuchając głosów krytycznych w stosunku do Niemiec, odnosi się wrażenie jakby na terenie tego państwa znajdował się jakiś mroczny czakram, zarażający tamtejszych mieszkańców agresją i nienawiścią do sąsiadów, najczęściej tych ze wschodu. Sam Churchill mówił, że Niemców należy bombardować co pięćdziesiąt lat bez podania przyczyn, a w końcu kto jak nie on znał ich najlepiej?

Odrzucając czynnik metafizyczny i że spokojem patrząc na historię Niemiec, trzeba przyznać, czy tego się chce czy nie, że jest to ciąg podbojów i napaści na inne państwa i narody ze szczególnie barbarzyńskim i nieludzkim zachowaniem Niemiec w trakcie  ostatniej, wywołanej przez nie, drugiej wojny światowej. I choćby Niemcy kucały i napinały się do granic absurdu w propagandowych działaniach maskujących ich przeszłość, nie uciekną od faktów i prawdy historycznej. 

A prawda jest taka, że Niemcy jeszcze długo nie zmyją z siebie odium ludobójstwa i bestialstwa w stosunku do innych narodów. Szczególnie my Polacy zaznaliśmy od nich wielowiekowej nienawiści, która miała zakończyć się eksterminacją naszego narodu zaraz po Żydach podczas hitlerowskiej okupacji. Jak mieliśmy skończyć, jeśli ktoś ciekawy, niech poczyta sobie o zamojskich wysiedleniach albo o akcji Tannenberg, w trakcie której wymordowano tysiące polskich intelektualistów. Niemieckie obozy koncentracyjne, komory gazowe i krematoria, eksperymenty medyczne, łapanki, gestapowskie katownie, rozstrzeliwania i tortury. To właśnie niedawna przeszłość naszych zachodnich sąsiadów oraz sześć milionów polskich obywateli zamordowanych przez ich ojców i dziadków.

Jak się okazuje czas jest lepszy niż gumka do mazania. Niemcy wykorzystały go wzorcowo. Zaopatrzone przez Plan Marshalla i zaopiekowanie przez Stany Zjednoczone, którym potrzebne  były do walki z sowieckim komunizmem, szybko zaczęły rozwijać się gospodarczo, aż wreszcie tak wzrosły w siłę, że opierając się na europejskim przyzwoleniu i wykorzystując panującego na starym kontynęcie ducha demokracji, wreszcie mogły zacząć prowadzić swoją własną politykę. Nikomu do głowy nie przyszło aby, Niemcy mogły wleźć w stare koleiny i wrócić do dawnych, brunatnych idei, choć coś zaczęło jątrzyć się w Europie, a kto umiał patrzeć, dostrzegał niepokojące zmiany.

Republika Federalna Niemiec przestała słuchać Stanów Zjednoczonych. Własnymi oczyma zaczęła spoglądać na kooperację z Rosją swoje interesy w Europie oraz politykę historyczną. Wynikiem owej, nowej percepcji było wyciągnięcie dłoni do Francji i zaproponowanie jej duopolu w Europie. Niczym para imperatorów oba państwa miały rozdawać karty na starym kontynencie. Podobna lewackość, podobna niechęć do katolicyzmu i taka sama chęć miziania się z Rosją. Równie rozdęte ambicje, co prawda w przypadku Francji znacznie na wyrost, zarażone golistycznymi snami mocarstwowymi, ale sny o potędze  miewa także obecny prezydent Francji Macron więc idzie z Niemcami ręką w rękę i noga w nogę. I choć Francja przewyższa je militarnie, to przy takim ekonomicznym potencjale Niemcy wciągu  roku, mogą przestawić część swojej gospodarki i spocząć na górze broni.

Ów potencjał gospodarczy, a zwłaszcza możliwości uzbrojenia się w krótkim czasie to zła wiadomość dla Europy i dla Polski. W Europie nie ma już nikogo, kto mógłby, a przede wszystkim chciał powstrzymać ów niemiecki rozwój i rozpychanie się w Europie. Owo rozpychanie się, słodzone co prawda retoryką karminowych ust Angeli Merkel, jest wyraźnie widoczne i odczuwalne przez inne państwa, zapytajcie Włochów albo Greków. Wielka Brytania, niegdysiejsze państwo Winstona Churchilla, wyszła z Unii i wstrząsana własnymi problemami, jak choćby jednym z największych przyrostów zarażonych Covidem, nie ma chęci, a może i siły wziąć się za Niemcy.

Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka