33 obserwujących
554 notki
624k odsłony
  249   3

Polska, mająca jedne z największych złóż węgla na świecie - importuje węgiel!

Absurd obecnej sytuacji węglowej w Polsce, przebija sufit zdrowego rozsądku i każe zadać pytanie: jak mogło dojść do tego, że mając największe złoża węgla w Europie i jedne z największych na świecie, staliśmy się jego importerem? I jak to jest możliwe, że decydentom odpowiedzialnym w dużej mierze za taki stan rzeczy, w tym także, a może przede wszystkim, premierowi Morawieckiemu, nawet powieka nie drgnie z poczucia winy, a owa patologiczna sytuacja, opisywana jest jako ta, na którą rząd nie miał najmniejszego wpływu?

Pokorni realizatorzy unijnych dyrektyw 

Tak się o nas mówi, przynajmniej na brukselskich korytarzach i wśród unijnych urzędników. Wbrew pozorom i wbrew temu, czego chce, abyśmy myśleli, władza, nasi unijni przedstawiciele są ponoć wyjątkowo spolegliwi i gotowi do pełnej współpracy z unijnymi czynnikami, nawet wtedy, kiedy mogły by ucierpieć polskie interesy.

Jeśli ktoś nie wierzy, że tak właśnie jest niech spojrzy na tzw kamienie milowe, których autorem są nie kto inni, tylko polskie resorty, które same z siebie, jakby przewidując życzenia swoich brukselskich partnerów, przedstawiły ultra liberalne i lewackie postulaty, a brukselczycy, z uśmiechem na twarzy (a, co by nie), je z przyjemnością klepnęli.

Także do OZE przyłożyliśmy rękę, zgadzając się na ową rewolucję ustami Morawieckiego i jego totumfackiego Szymańskiego. Nawet obecny komisarz rolnictwa Wojciechowski - z założenia gorący, anty unijny pisowczyk, złagodniał na unijnym garnuszku i zasłynął z tego, że tak jak w przypadku Szymańskiego jego działalność dla Polski, cechuje się brakiem takiej działalności! Odnosi się wrażenie, że praca w ramach Unii Europejskiej zaraża deprawacją, której skutkiem jest jeśli nie samo działanie przeciw Polsce, to przynajmniej takiemu działaniu nie przeciwstawianie się i tolerowanie jego skutków.

Unia, jak się okazuje wchłania i przemienia za pomocą złotej różdżki najtwardsze, nacjonalne charaktery. Owej zombizacji (unizacji?) doskonałej uległ D. Tusk (choć w jego przypadku nie ma mowy o nacjonalnym charakterze), ulegli także Szymański i Wojciechowski. A w mojej opinii uległ także sam premier Morawiecki.


Kazali zlikwidować kopalnie i myśmy zlikwidowali! 

Nie mamy wystarczającej ilości węgla! Przez lata importowaliśmy miliony jego ton z Rosji. Ta kwestia powinna wybrzmieć szczególnie silnie,  bowiem dla kraju, który stoi węglem, taki stan rzeczy, może nie jest hańba, ale z pewnością powodem do wstydu!

Cały czas, rząd Prawa i Sprawiedliwości nie widział problemu, albo inaczej - nie pokazywał go. Narracja była taka, że wszystko dzieje się w sposób właściwy, że z węglem jest tak, jak powinno być. Kiedy coraz częściej zaczęto podnosić problem importu milionów ton węgla z Rosji, rząd twierdził, że nie może zabronić importu prywatnym podmiotom, bo było by to sprzeczne z unijną ideą (znowu unijną)  wolnego handlu. Jednocześnie informowano, że państwowe spółki korzystają jedynie z węgla rodzimego. No tak, właściwie czego tu się czepiać, to handlarze są winni, nie rząd!

Ani słowem nie zajaknieto się na temat zamkniętych, na polecenie Brukseli, kopalni, które zaszpuntowano na amen w imię zielonej energii, na którą zgodziliśmy się jak dzieci na lizaka i która skwapliwie przyklepał premier Morawiecki. Jak się okazało, Niemcy, które także posiadały nieczynne kopalnie, w obecnej sytuacji kryzysu energetycznego, przywracają je do życia niemal z dnia na dzień. Jak się bowiem okazało, Niemcy źródeł energii i dochodu, nigdy nie szpuntują na amen!

Polska posiada nie eksploatowane jeszcze złoża węgla i to właściwie każdego rodzaju i gatunku i tylko od decyzji politycznej polskiego rządu zależy odejście od planów dekarbonizacji polskiego węgla i ponownego rozwoju górnictwa.  Teraz jest ku temu najlepszy moment bowiem inne państwa w kontekście kryzysu paliwowego, także rozważają taki właśnie kierunek.


Morawiecki nie chce umierać za sądownictwo. Czy gotów jest umrzeć za polskie górnictwo?

Nie wydaje mi się. Premier nadal nie ma ochoty odwracać się od unijnych ustaleń odnośnie odchodzenia od węgla. Rzecz jasna, na użytek krajowy przyjmuje pozę węglowego Katona i gładkolufowo opowiada o działaniach rządu dotyczących zapewnienia obywatelom wystarczającej ilości węgla.

Niestety w jej retoryce trudno jest doszukać się woli politycznej dotyczącej reaktywacji polskiego węgla. Dyrektywa unijna o dekarbonizacji nadal obowiązuje, a przekazy mające uspokoić społeczeństwo to informacje o nowych zakupach gdzieś w jakichś egzotycznych państwach, mających wywoływać w społeczeństwie zadowolenie, kiedy w rzeczywistości powinny powodować wstyd! Jednocześnie rząd obiecuje dopłaty do węgla, co samo w sobie w kraju, którego korzenie zbudowane są z węgla, powinno wywoływać zażenowanie.

Wszystko wskazuje na to, że polski rząd nie zamierza podejmować żadnych decyzji politycznych dotyczących reanimacji polskiego węgla. Obecnie nie ma planu otwierania na dużą skalę nowych kopalni. Rząd nadal brnie w dekarbonizacji, a nam pozostaje jedynie zadać pytanie - dlaczego? 



Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale