Miałem niezłego fuksa. Tak się składa, że woziłem z racji obowiązków służbowych w I turze obecnych wyborów karty do glosowania do komisji wyborczych. Swej niechęci dla Komorowskiego nigdy tu nie ukrywałem. Jakbym tu napisał przed I turą, że wożę te karty zapewne R.R.-K. wysmażyłaby na mnie donos jak na seawolfa:
Jakiś cytat by dopasowała. O i np. by mi zarzuciła, że zastosowałem atrament Asympatyczny w celu sfałszowania wyników. Jak wiadomo atrament sympatyczny zanika po jakimś czasie. Mój pomysł atrament Asympatyczny uaktywniałby się zapewne zdaniem R.R.-K. a nie zanikał po jakimś czasie ;) Dodam, że o zgrozo warunki wożenia były takie, że przez część drogi byłem sam na sam z workami z kartami do głosowania. Mogłem zrobić wszystko. I tak można by długo tę opowieść snuć. A, że jest paranoiczna ?
W porównaniu z rojeniami R.R.-K. to sama logika :)




Komentarze
Pokaż komentarze (4)