Ostatni klienci, którzy grają tak, że spodnie spadają człowiekowi z ....y. I jedyny Lemmy, który umie grać na gitarze basowej tak jak na tej sześciostrunowej. Nie znam się aż tak na gitarach, słucham tylko muzyki stąd rozróżnienie. Basowa cztery struny, zwykła sześć strun. No i wreszcie trio a robią taki piękny hałas jak by ich z trzydziestu było. Po ich koncercie miałem chyba z trzy dni „dzwoneczki” w uszach. A wracałem chyba ze dwa dni do domu, ale to temat na inną opowieść. Supportem wtedy był „Kat” – totalna żenada. Jak zmienili tzw. graty okazało się co jest prawdziwą muzyką. Kat brzmiał jak z telefonu. Motory wymietli, zamęcili i prawie roznieśli tę halę w Zabrzu.
Tak więc Panie i Panowie.
Piękne połączenie Ace of spades + Bulit
Klasyka już, czyli "Hellraiser"




Komentarze
Pokaż komentarze (3)