Deliberuje się ostatnimi czasy (m.in. w "Rzepie") na temat możliwości powołania rządu ekspertów. Bardzo słusznie. Niezależnego, apolitycznego. Bardzo niesłusznie! Nasze czołowe partie mają w swoich szeregach zastępy prawdziwych ukrytych talentów. Do tej pory politycy ci nie mieli szansy zaistnieć w pierwszym szeregu, ale swoimi wypowiedziami dyskretnie dali do zrozumienia, że są gotowi podjąć najwyższe wyzwania, gdy Ojczyzna w potrzebie. Oto więc propozycje do rządu ekspertów:
Sławomir Kopyciński (SLD) - minister finansów. Zasłynął tym, że w sprawozdaniu komisji majątkowej zsumował stare (tj. sprzed denominacji) i nowe złote. Tym samym dowiódł najwyższych kompetencji w zakresie księgowości kreatywnej. Metoda ministra Kopcińskiego mogłaby okazać się zbawienna dla pogrążonych w zapaści finansów publicznych. Na przykład możnaby wpływy budżetu państwa liczyć w starych złotych, a wydatki w nowych. Tuzy ekonomii już przecierają oczy ze zdumienia.
Agnieszka Pomaska (PO) - minister ds. polityki społecznej i prorodzinnej. Pani minister in spe zasłynęła z tego, że z kilkumiesięczną córką pojawiała się w Sejmie. Zdaniem zawsze życzliwych koleżanek partyjnych, w ten sposób "się lansuje". Poza tym znana jest z sympatii do największego przyjaciela wszystkich dzieci, premiera Donalda Tuska. Bezlitośnie piętnuje zachowania dorosłych, którzy dają zły przykład dzieciom. Propozycję nadania Lechowi Kaczyńskiemu honorowego obywatelstwa Krakowa (jeszcze za życia) skomentowała następująco: "LK przebiera nogami, żałosne"
Marek Suski (PIS) - minister spraw wewnętrznych, administracji i wyznań. Suski wsławił się zbieraniem z poselskich stanowisk i darciem listu biskupa przed zainicjowanym przez Marka Jurka (wówczas przedstawiciela tej samej partii!) głosowaniem nad wpisaniem ochrony życia poczętego do Konstytucji. Tym samym wykazał się niebywałą jak na przedstawiciela partii konserwatywnej asertywnością w stosunku do hierarchii biskupiej. Taka asertywność wobec wpływowych grup jest jak najbardziej wskazana na stanowisku ministra spraw wewnętrznych. Suski zapewne skutecznie ukróciłby między innymi proceder wcześniejszych emerytur służb mundurowych.
Eugeniusz Kłopotek (PSL) - minister nauki. Nie ulega wątpliwości, że resort nauki objąć powinien przedstawiciel najbardziej prointeligenckiej partii (najbardziej antyinteligencką jest, jak powszechnie wiadomo, PIS). Poseł (wciąż jeszcze tylko) Kłopotek na propozycję przekazywania 1/4 dotacji partyjnych na tzw. think tanki odparł: "Jedna czwarta dotacji? Na co, za przeproszeniem, na jakieś ekspertyzy?" Wierzymy, że minister Kłopotek skutecznie ukróciłby proceder finansowania z państwowych pieniędzy zbytecznych tzw. "badań naukowych". Zaoszczędzone fundusze można by wykorzystać z większym społecznym pożytkiem np. na zakup wysokoprocentowych, pardon wysoce skutecznych środków gaśniczych dla ochotniczych straży pożarnych.
Elżbieta Jakubiak (PJN) - rzecznik rządu. Jak wyznała w wywiadzie dla Roberta Mazurka, powinniśmy docenić jej "karierę w amerykańskim stylu", od pucybuta do milionera. Doceniamy. Z takimi rekomendacjami sukces polityki informacyjnej rządu murowany. Krótko po powstaniu PJN pojechała do Poznania, pochwalić tamtejszego prezydenta za szybkie zbudowanie stadionu. Który w zgodnej opinii był przepłacony, i to grubo, i niesolidnie wykonany (Jan Tomaszewski nie mówi o nim inaczej niż "poznański bubel"). Mimo tych grubymi nićmi szytych komplementów prezydent nie zdecydował się na akces do PJN. Bo niby po co?
Ktoś może odczuwać na powyższej liście brak znamienitych ekspertów z różnych dziedzin, a zwłaszcza Bartosza "Agenta" Arłukowicza. Już spieszę z wyjaśnieniem. Po objęciu władzy przez Rząd Ekspertów Jedności Narodu zapanuje powszechna miłość i zrozumienie. Nie będzie już wykluczonych, więc minister Arłukowicz będzie mógł powrócić do leczenia ludzi, co jest jak mniemam, jego prawdziwym (przepraszam za słowo!) powołaniem.
Niektórzy zapewne wytkną brak przedstawicieli obozu prezydenckiego. Z tego szacownego grona stanowisko ministra kultury mogłaby objąć Kora Jackowska. Jednak jest tu pewne wątpliwość, czy na pewno powinna być to ona, czy też raczej jej pies. Albowiem oboje uczestniczyli w spotkaniu komitetu popracia Bronisława Komorowskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)