Jakub K. Romanowski Jakub K. Romanowski
286
BLOG

Serb czy Kosowar? Wybór należy do ciebie...

Jakub K. Romanowski Jakub K. Romanowski Polityka Obserwuj notkę 3

Polskie władze cały czas wstrzymują ostateczną decyzję o uznaniu niepodległości Kosowa. Minister Sikorski, niemal zaraz po ogłoszeniu decyzji kosowskiego parlamentu, wypalił, że Polska natychmiast chce jej przyklasnąć. Z drugiej strony prezydent, który wydając się nieco zagubionym, zwleka z ostatecznym wydaniem wyroku.

I co z tego wynika? Per saldo, w sposób niecodzienny, opieszałość i niezrozumienie między kancelariami przynosi pozytywne skutki na arenie międzynarodowej. Nieokreślone stanowisko sprawia, że możemy spokojnie poczekać na rozwój wydarzeń.

Zanim premier i prezydent się dogadają, sytuacja się pewnie ostatecznie rozwiąże i już post factum będzie można spokojnie podsumować co się nam bardziej opłaca.

Pamiętajmy jednak, że sprawa Kosowa nie jest tak oczywista, jak się większości komentatorów wydaje. Po pierwsze uznanie niepodległości części istniejącego już państwa jest nie zgodne z międzynarodowym prawem i wszelkimi konwencjami.

Po drugie utworzone państwo nie jest w żaden sposób zdolne do samodzielnej egzystencji i będzie skazane na wiele lat na łaskę "eurodobroczyńców". Ludność Kosowa, obecnie zachłyśnięta walką o niepodległość, zaraz niechybnie poczuje na własnej skórze, jaką cenę trzeba za nią płacić.

Po kolejne zaś uznanie legalności kraju i jego stolicy stwarza niebezpieczny, międzynarodowy proceder. Niemal natychmiast odezwali się tureccy i północno -iraccy Kurodowie, którzy są w podobnej do Kosowarów sytuacji.

- Jeśli chcą nas zniszczyć, nasza młodzież musi sprawić, by tureckie miasta nie nadawały się do zamieszkania - oświadczył Bahoz Erdal, dowódca Partii Pracy Kurdystanu. - Nie mamy nic przeciw Turkom, ale taka jest logika wojny - dodał. Takie wypowiedzi wskazują dobitnie, że dotychczasowo uśpiony potwór walk narodowościowych i rzezi etnicznych powoli podnosi głowę.

Teraz tylko czekać, jak fala dotrze do hiszpańskich Basków, czy brytyjskich Irlandczyków. Dotrzeć może także na nasz Górny Śląsk. Coraz częściej słychać głosy o wyodrębnieniu administracyjnym tego regionu, nauczaniu w szkołach "ślunskiego", czy niechęci i braku więzi społecznych między mieszkańcami Silesii a resztą kraju.

Polska musi podjąć jedną z trudniejszych decyzji po 89' roku. Opowiedzeniem się za Kosowem byłoby dobiciem i tak już umierających stosunków z Rosją, złamaniem prawa międzynarodowego i narażeniem się na odwet ze strony serbskich nacjonalistów. Wybór pro-belgradzki zaś odsunąłby nas od większości państw UE i pogorszył relacje z USA.

To klasyczne położenie między młotem a kowadłem. Tylko co w tej sytuacji jest młotem?

Zajmuję się obserwowaniem, wchłanianiem i powolnym trawieniem otaczającej rzeczywistości.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka