Jest dobrze, ale jest źle... Te sprzeczne twierdzenia według praw logiki nie mogą być równocześnie prawdziwe. A jednak. PKB rośnie, ludzie bogacą się i konsumują, kupują mieszkania i samochody, jeżdżą po świecie. Ale z drugiej strony media cały czas forsują wizję upadku polityki. No bo po co pokazywać w serwisie informacyjnym, że jakiemuś posłowi wyszło jakieś prawo, czy prezydent nie zawetował jakiejś ważnej ustawy?
A więc jest źle tylko w polityce? Może nie aż tak źle, jak to rysuje się nam przed oczami, ale... Zawsze może być lepiej. A gdyby tak zmienić ustrój... No bo tak na prawdę po co nam parlament? Albo dwuwładza prezydenta i premiera?
A gdyby tak oprzeć system władzy na samorządach i gabinecie rządowym? Dołączyć do tego system sprawiedliwości? Brakuje czegoś? Ustawodawstwa? A czemu by nie rozpisywać przetargów na ustawy? Zgłaszane byłyby projekty ustaw i ta najlepsza, wybrana przez grono prawników - nazwijmy ich komisją kodyfikacyjną - wygrywałby przetarg.
Do tego rząd zająłby się tylko najważniejszymi kwestiami: opieką zdrowotną, wojskiem i policją, więzieniami, polityką zagraniczną i podziałem pieniędzy? I tak samorządy by zgłaszały projekty konkretnych rozwiązań, a gabinet premiera po prostu wybierałby z pośród nich te najsensowniejsze? Wówczas taki szef rządu - premier/kanclerz, miałby realną władzę z mandatu wyborów bezpośrednich i sam wyznaczałby na jego podstawie swój gabinet i komisję kodyfikatorów?
Byłby spokój. Raz na jakiś czas wybieramy konkretnego człowieka i on nami rządzi. Niniejsze pomysły daję pod rozwagę...
Jakub K. Romanowski


Komentarze
Pokaż komentarze (1)