Wczorajsza sejmowa debata w sprawie katastrofy smoleńskiej zawierała wiele emocji- jak ocenia m.in. TVP Info. Emocje faktycznie były.
Zwłaszcza słowa na wstępie Premiera Tuska, który podgrzał atmosferę w słowach o wojnie jaką wytoczyli jego oponenci. Tej atmosfery nie ostudził w kilku następnych słowach m.in. o osiągnięciach rządu w odkrywaniu prawdy o katastrofie. W świetle tej wypowiedzi słowa Pisowców miały stać się histerycznym stekiem kłamstw. Tu Tusk świetnie wyreżyserował speltakl: rząd spokojnie działa a reszta to awanturnicy. Ciekawe jednak skąd tyle ważnych pytań i wątpliwości opozycji? Tak dużo było tych pytań, że nusiał zasiąść marszałek Niesiołowski, aby ucinać w pół zdania te stawiane problemy. Atmosfery Niesiołowski napewno nie ostudził. No ale przecież o to chodziło- podgrzać do czerwoności i zwalić winę na opozycję. Niesiołowski taktu niestety nie ma nic a nic. Taki marszałek jaka koalicja rządząca.
A emocje? Może lepiej by się pracowało jakby ich nie było. Psychologia jednak zna ludzkie emocje. Nawet polityk nie może działać wyzuty z odczuć i nastrojów. Znamy dobrych polityków pełnych emocji- w USA, Włoszech, Anglii itp. Nie dziwię się wcale, że gdy krewny, kolega czy współpracownik zginął w katastrofie smoleńskiej, to towarzyszą emocje. To po prostu normalne. To po prostu ludzkie. Nie widzę żadnego usprawiedliwienia dla dodatkowego nakręcania, podjudzania ze strony premiera czy marszałka. Zwłaszcza, gdy tak chętnie mówią o jedności i zgodzie. Nie widzę ani krzty prawdy w ich działaniach i słowach.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)