W dniu Święta Niepodległości, w warszawskiej bazylice Świętego Krzyża ks. prałat Sławomir Żarski wygłosił kazanie o wolności, patriotyzmie. Zgromadzeni w świątyni wierni hojnie je nagrodzili oklaskami. Zaraz po Mszy św. w kościele prezydent Bronisław Komorowski publicznie wykrzyczał księdzu swoje niezadowolenie z treści homilii. Niedługo potem obecny przy całym zdarzeniu minister ON B. Klich za treść podjął decyzję o przeniesieniu księdza do "rezerwy kadrowej". W międzyczasie przedstawiciele władzy zaproponowali nuncjuszowi apostolskiemu w Polsce skreślenie ks. prałata Sławomira Żarskiego z listy kandydatów na biskupa polowego Wojska Polskiego. Naciski były.
Po śmierci papieża Leona XIII (1914 r.) duże szanse na zostanie nowym następcą piotrowym miał ówczesny sekretarz stanu w Watykanie. Jego szanse zmniejszyły się jednak pod naciskiem cesarza Franciszka Józefa. Wybrano ostatecznie kd. Wenecji, który przyjął imię Pius X. W rok po wyborze nowy papież specjalną bullą zniósł pochodzący z czasów Konstantynopola przywilej cesarzy wyrażania zgody na wybór papieża.
Rozdział między państwem a Kościołem był znany od wieków m.in. w uznawaniu przez papieży niezależności od władzy świeckiej- i za to trzeba podziwiać Kościół a nie koniecznie wszelkiej maści rewolucje. Pius X pokazał, że właśnie tak jest.
Wpływ władz polskich na nominacje kościelne o którym wspomniano na początku to sięganie do bardzo przestarzałych metod.



Komentarze
Pokaż komentarze