Z O R Z E
Przez ostatnie dwie noce niebo nad Polską zapłonęło kolorami, od Bałtyku po Tatry. Powodem jest potężna burza słoneczna, która wysłała naładowane cząstki w atmosferę ziemską. Zderzyły się z tarczą magnetyczną Ziemi i wyzwoliły niezwykle silne warunki geomagnetyczne. Kosmiczne siły zwane Zorzą Polarną stają się widoczne dla ludzkiego oka. Nie musimy już jechać na Islandię. Arktyczne światło dotarło do nas, a nawet dalej: do Grecji.
Ogromne zasłony szmaragdowej zieleni wibrują po niebie, przeplecione karmazynem, fioletem – pulsują i przesuwają się, aż po horyzont. Falujące warstwy kolorów płyną jakby podniebne rzeki.
Patrząc na galerię zdjęć na Facebooku, widzę euforię ludzi na tle zorzy. Podskakują ku niebu z niewyobrażalną radość. Wyciągnięte ręce /na fotkach/, jakby łapały kolory, dotykały je. Obserwatorom szczerze zazdroszczę oglądania tego zjawiska. Teraz technika: czułe aparaty fotograficzne, teleskopy pozwalają obcować z tymi cudami natury. Światło Aurory rozpala wyobraźnię, wszak niecodzienny to widok.
Patrzę na kolejne zdjęcia: niebo rozświetliło się czerwienią, zielenią i różami, tworząc surrealistyczne obrazy. Spektakl przyrodniczy zasilany kosmiczną aktywnością porusza moją wyobraźnię. Od dawna jestem maniakiem zorzowym, choć jeszcze nie zobaczyłam w realu, napisałam o niej kilka wierszy.
=======================================
ZORZA
Czy to Anioł zielono-skrzydlaty, czy to palec Boży?
Czy przepowiednia w polarnych obłokach?
Wyobraźnia nie pozwala na wyciszenie myśli.
Czekam na wschód świetlistej bogini,
która oczyści niebo z mroków dusz opętanych.
Czekam na iluminację Wszechświata, na galaktyczne
harce protonów i elektronów. Czekam na kalejdoskop
błysków i barw ze świata szeptuchy.
Gdy kapela ptaków wybrzmi, spotkają się na łuku
równoległe światy. Demiurg nocy z płodnością dnia.
Nieskończoność przestrzeni i czasu.
Na łuku panorama zorzy. Oglądam Aurorę Australis,
nie znad fiordu lodowej krainy, a z mojego dachu.
Boskie olśnienie penetruje moje oko.
-------------------------------------------------------------------
NIM RUSZY LOKOMOTYWA DNIA
Nie drgnie nawet liść. Ziemia śpi. Nocne dziwy.
Nad głowami śpiących, nad czernią drzew
z gniazdami ptaków – wędruje po niebie
pierwsza zwiastunka.
Jagodowa panna,
wrzosowa baletnica.
Przemknie kłębiastym tańcem, w korowodzie,
rozświetli nieboskłon. Ciemność wymknie się przez
okno. Z drzew odfruną listki, gałęzie rozkołyszą trele.
Wiruje różana nimfa,
perłowa wiedźma.
Codzienność zaterkocze po szynach,
wiadrami w studni zabulgocze, zaryczy obora,
stodoła plonami nabrzmieje. Rozkołysze się
ludzki lejtmotyw. Rusza lokomotywa dnia.
Budzi dzieci.
-----------------------------------------------------------------
OBACZ
Obacz mnie, ziemskie prowokuję sprawki,
które masz pod powiekami – nim je uruchomisz.
Ze snów budzę cienie dla ludzkich spraw,
bo tęsknię za twoją planetą.
Idąc po łuku rozkładam zielono-niebieskie ramię
i znikam w jasność.
Przechodzę niewidzialna, abyś o zmierzchu mnie dojrzał,
gdy odprowadzam słońce na drugi brzeg.
W diagramie: szczęście i zdrada, chaos i harmonia.
I coś jeszcze. Odnajdź to.
Jestem Jutrzenką, wirażem barw na nieboskłonie.
Rozkładam skrzydło purpurowo-różane
i przywołuję słońce w twój nowy dzień.
=================================================
Wiersze z tomu "Geometria gwiazd", wyd. 2022 roku.
Można kupić przez internet: Wydawnictwo ars3.pl