
Mija 40 lat od śmierci Ernesto "Che" Guevary. Dla jednych idol, facet z koszulki Michała Koterskiego (u Majewskiego ostatnio, z okrzykiem "zajebiście!"), bojownik o prawa ubogich. Dla innych morderca. Trudno nawet powiedzieć, których jest więcej. Raczej tych pierwszych. Nie wszyscy zadają sobie trud, by poczytać o swoim idolu.
Francuski "L'Express" opublikował obszerny artykuł na temat Che (w Polsce można go przeczytać w aktualnym numerze "Forum"). Swego czasu dwukolumnowy tekst o el commendante wydrukowała "Gazeta Polska" (ozdobiony dużym zdjęciem kobiecego biustu z wisoiorem z Che, dlatego zapamiętałem), a dziś nawet coś tam o Che pisze "Gazeta Wyborcza". Źródeł wiedzy nie brakuje.
Nadal nie rozumiem, dlaczego osobnik w koszulce ze swastyką trafia do pudła, a osobnik np. z sierpem i młotem na piersi chodzi swobodnie po ulicy. Wszak kodeks karny wyraźnie w art.256 mówi, że jest to propagowanie ustroju totalitarnego. A więc Che na koszulce tudzież inszy sierp z młotem i czerwoną gwiazdą na koszulce, breloczku czy zapalniczce jest niezgodny z prawem.
Już raz o tym pisałem. Naszła mnie refleksja, że musi istnieć jakieś przedziwne społeczne przyzwolenie na komunistyczne symbole w miejscach publicznych. Skąd się to bierze? Czy Lechici nie mieli komunistów na karku przez 50 lat? Skąd ta amnezja, czym był Związek Radziecki? Czym jest komunizm? Że niektórzy moge nie wiedzieć, że komunizm to nie tylko "ustrój gospodarczy" to jeszcze rozumiem. Ale żeby np. w Stowarzyszeniu Nigdy Więcej nie wiedzieli, że komunizm to ustrój totalitarny? Albo żeby np. Robert Biedroń nie wiedział, ze jednym z najgorszych homofobów w dziejach był... Che Guevara?! No, mili moi, nie moge jakoś w to uwierzyć.
Ja wobec tego wystosuję taki maleńki apelik. Jak ktos z Was przyuważy młodzieńca z Che na piersi, z sierpem i młotem, z czerwoną gwiazdą, niech uwagę zwróci. A na sprzedawcę takich koszulek napuści straż miejską. Powołując się na wyż. wymieniony art.256 KK.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)