
Nie oglądałem debaty. Ktoś mi w robocie zwinął notes z długopisem (pal sześć notes, ale długopis! Z kolekcji Jordi Labandy!) i musiałem wieczorem iść kupić nowy.
Ale dzisiaj czytam, że sondaże wskazują na nieznaczną wygraną Tuska. Rano widziałem ścinki debatowe w TVP Info, i rzeczywiście pokazali plączącego się Kwaśniewskiego (zaraz potem plątał się Tusk w materii podatków w Irlandii).
Ale jeżeli ludzie ocenili, że wygrał nieznacznie Tusk, to ja się zastanawiam, czy to aby na pewno dla niego dobrze. Świeże jest wspomnienie po debacie Tusk-Kaczyński, gdzie Tusk - zdaniem ekspertów - rozjechał Kaczyńskiego (wczoraj w "Teraz my" Kaczor rozjeżdżał Tuska). Wtedy wygrał znacząco. A teraz nieznacznie. Znaczy - nie jest taki superstar.
I w tym szkopuł, bo Donaldu Tusku był faworytem. Co z tego, ze wygrał, skoro nie wygrał dosyć? Ja nie wiem, jak to się przełoży na wynik wyborów, bo do 21 października zostało jeszcze parę dni. Ale myślę, że Donaldu tym razem mimo wszystko przegrał. A to dla Donaldu oznacza złe wieści: elektorat skłonny głosować na PO może się zawahać.
A z drugiej strony wczorajsze sondaże: "Dziennik" podaje, że PO ma 46%. To nakręca. Ale "Wyborcza" pisze, że prowadzi PiS. Niefajnie, martwi się Donaldu. Połap się w tym, biedny, zaspany Azjato!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)