
Chciałaby dusza do raju? Proszę bardzo: istnieje kraj, w którym nie ma partii politycznych. Nie ma też wojska, telefonów komórkowych, Mariana Piłki, Grzegorza Schetyny, Jarosława Kaczyńskiego, Romana Giertycha, Joanny Senyszyn i Andrzeja Leppera, a parlament liczy 15 osób (!). Co prawda łączna długość dróg wynosi 8 kilometrów, ale i tak bardziej użyteczne sa łodzie. Raj!
A gdzież ten raj? Na Oceanie Spokojnym. Państwo nazywa się Tuvalu, ze stolicą Vaiaku na wyspie Funafuti.
Za Wikipedią:
Władzą faktyczną jest jednoizbowy, 15-osobowy parlament (Fale I Fono). Nie ma partii politycznych, posłowie są kandydatami niezależnymi, choć zbierają się oni w parlamencie w nieformalne grupy. Z każdego atolu wybieranych jest dwóch reprezentantów, z wyjątkiem Nukulaelae, skąd tylko jeden jest wybierany i niezamieszkanej Niulakita. Premiera wybierają w głosowaniu ze swojego grona. Premier zaś (od 2006 roku Apisai Ielemia) wybiera z posłów członków rządu (nie więcej niż jednak niż pięć). Obsadzają oni siedem "ministerstw". Wybiera się także przewodniczącego parlamentu (odpowiednika naszego Marszałka Sejmu). Wybory co 4 lata, ostatnie miały miejsce 3 sierpnia 2006 r. Władzę sądowniczą sprawuje Sąd Najwyższy i osiem Sądów Wyspowych.
PKB na 1 osobę (stan z 2002 r.) wynosi 1600 USD. (...) Bezrobocie w 2002 r. wyniosło 6,5%.
W 2004 r. budżet był prawie zbilansowany - wydatki i dochody wyniosły po ok. 21 mln AUD. Budżet opiera się na pomocy zagranicznej, zwłaszcza z Funduszu Powierniczego (utworzony w 1987 r.), finansowanego przez Wielką Brytanię, Australię, Nową Zelandię, Japonię i Koreę Południową, z którego czerpane są pieniędze na inwestycje. Fundusze powiernicze są popularne w Oceanii, ale według Azjatyckiego Banku Rozwoju, ten jest najlepiej zarządzany z nich.
Raj zagrożony jest niestety przez globalne ocieplenie. Wyspy są płaskie, (najwyżej 5 metrów nad poziomem morza), więc ich zalewa. Mieszkańcy Tuvalu szukają schronienia w Australii i Nowej Zelandii (bo blisko). Ale ja nie o tym, o zatopieniu raju poczytajcie tu.
Za to genialny jest ustrój tego państwa. Maleńki parlament, głowa państwa na antypodach, bo w Londynie (oficjalną głową państwa jest Elżbieta II). Rząd miniaturowy, więc się raczej nie żrą. Partii nie ma! Żadnych Samoobron, LPRów, nic!
Ja popieram Tuvalu! Zróbmy sobie raj w Lechistanie i bedzie spokój!

PS. Tylko z czego będziemy sie śmiać?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)