El Proffessore Sadurski zdążył już o tym napisać. Siłą rzeczy - odpowiadam.
Za każdym razem, jak milutka panienka w telewizorni powiada "Zbliża się Święto Zmarłych" rzucam butelką po piwie / kapciem / innym ciężkim przedmiotem (niepotrzebne skreślić) w kierunku jej słodkiej buzi. Informuję szanowną panienkę, szanownych Salonowiczów, i Pana, Proffessore, że nie ma w Polszcze Święta Zmarłych. Po prostu takie święto nie istnieje. Za Święto Zmarłych sensu stricto możnaby uznawać jeszcze Dziady, które były słowiańskim świętem poświęconym zmarłym przodkom. Ale nie Dzień Wszystkich Świętych.
1 listopada, prypominam, jest świętem ustanowionym przez Kościół Katolicki w 731 roku, rozszerzonym zresztą na całe chrześcijaństwo w 837. Pierwotnie miało być ku czci męczenników i świętych niewymienionych w liturgii, w końcu - ku czci wszystkich świetych. Ze zmarłymi - jako żywo - ma to coś wspólnego, ale nie ze wszystkimi. Dniem poświęconym zmarłym jest 2 listopada. Zaduszki. Dodam na koniec, że nawet Halloween nie jest świętem zmarłych. All Hallows Eve - Wigilia Wszystkich Świętych.
Święto Zmarłych to upiorek językowy rodem z PRL, podobny do zwisu męskiego ozdobnego. Czepiam się? Może. Ale dlaczego mamy utrwalać błędy, Panie Profesorze? Równie dobrze możnaby ogłosić, że nie trzeba się czepiać "grzegrzułki"...
A Dziady? Żal tego święta. Gdyby nie Mickiewicz Lechici w ogóle by o nim nie pamiętali. Na szczęście pamiętają Białorusini. Czy ktoś wie, po co do dziś zapalamy znicze na grobach? Nie, nie by dusza się ogrzała. By upiór z grobu nie wylazł!
Nasze oświecone czasy wyśmiały nawet spodek z mlekiem wystawiany dla domowych krasnali. Żal...


Komentarze
Pokaż komentarze (14)