- No, to które pani wybiera? - spytała po długiej chwili kobieta w sklepie zoologicznym. Klęczałam obok koszyka z sześcioma szczurzyczkami, pozwalając im obwąchiwać moją rękę. Jedna, piękna szczurzyca kapturowa, z białym futerkiem ozdobionym jasnoszarym kapturkiem i pręgą, wdrapywała mi się na ramię. Druga, o mordce wyglądającej zupełnie jak pies rasy husky, lizała mój palec. Prześliczna przedstawicielka szczurzej rodziny, złoto-beżowa z czerwonymi oczkami, zupełnie mnie ignorowała.
- Te dwie - powiedziałam wreszcie - Tą z szarym i tą a la husky.
- Okej. To do kasy proszę, aha, niech im pani daje tą karmę i dodaje jabłka i marchewkę. I suchą bułeczkę. No i koniecznie wapienko.
Pół godziny później obie szczurzyczki wylądowały w nowej, czystej klatce stojącej na regale z książkami.
- Apsik - kichnęła ta z szarym.
- Niuch niuch - obwąchiwała mnie zaciekawiona ta a la husky.
Nie wiedziałam, że to dopiero początek.
***
- Kto to? - spytała w sobotę siedząc mi na kolanach ta z szarym, roboczo nazwana Zuzią.
- Donald Tusk - odpowiedziałam zerkając na telewizor - będzie premierem.
- Co to premier? - pisnęła z klatki ta a la husky, roboczo nazwana Klementyną.
- Eeee... taki samiec alfa. Będzie tworzył rząd.
- A co to rząd? Apsik! - kichnęła Zuzia.
- Rząd - zastanowiłam się - kilkanascie szczurów alfa. Rządzą Polską.
- Aha - zamysliła się Klementyna, gryząc chrupki warzywne. - A ten to kto? - TVP Info pokazywało akurat Lecha Kaczyńskiego.
- Najważniejszy samiec alfa, prezydent.
- No to ja nic nie rozumiem, ilu macie tych samców alfa? - spytała zdumiona Zuzia wycierając nosek. - To bez sensu!
- Prawdę mówiąc, chyba ponad 460...
- Ludzie to idioci, mówiłam ci - mruknęła Klementyna. I wróciła do gryzienia chrupków.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)