
Drogie dzieci, dawno, dawno temu, gdzieś tak 1600 lat temu, żył w mieście Mira na Bliskim Wschodzie pewien biskup imieniem Mikołaj. Był dobry, hojny i w ogóle cool.
W mieście Mira żył też człowiek, który miał trzy córki. Był ubogi, nie mógł więc wydać córek za mąż (to były jeszcze te straszne czasy, gdy dziewczyna musiała mieć posag). Postanowił więc wysłać córki na ulicę (spytajcie rodziców, co to prostytucja...). Usłyszał o tym dobry biskup i nocą podrzucił ojcu przez okno trzy złote kule, po jednej dla każdej z córek - na posag. O ile wiadomo, wyszły szczęśliwie za mąż.
Innym razem w oberży w Mirze nocowało trzech młodzieńców, a że byli to studenci, więc byli ubodzy. Nie mieli czym za nocleg zapłacić. Oberżysta zabił chłopców, a biskup, gdy o tym się dowiedział, studentów wskrzesił.
Wiele dobrych rzeczy zrobił biskup z Miry, a gdy umarł, ogłoszono go świętym.
I dlatego, kochane dzieci, na pamiątkę dobrego biskupa 6 grudnia (dzisiaj znaczy) rozdajemy prezenty. Na obrazach go łatwo poznacie: ma szaty biskupa, trzy złote kule w ręku, czasem towarzyszą mu trzej studenci.
A ten facet niżej to elf, ten co chodzi w czapce z pomponem i dobrze go znacie. Święty nie jest i zamiast prezentów rozdaje coca-colę, za którą każe sobie płacić. Nie dajcie mu się nabrać.



Komentarze
Pokaż komentarze (31)