
Piszę tę notkę nieprzytomna po wczorajszej manifestacji na warszawskiej ul.Ikara. Były świece, milczący marsz, śpiewy, okrzyki ("Znajdzie się kij na generała ryj" itp, wznoszone na antykomuszych demonstracjach) kordon policji oddzielający nas od tych z partii Racja (to ci, co śpiewali generałowi "Sto lat").
Mimo wszystko nie wróciłam do domu podbudowana. Problem w tym, że nas wciąż stoi tam co roku zbyt mało.
Niby się mówi o stanie wojennym, represjach, morderstwach, tylko że naród mało o tym wie (choć i tak jest lepiej, niż parę lat temu). Dzisiejszy sondaż w "Gazecie Wyborczej" dobrze to ilustruje (GW - ta sama gazeta, która swego czasu uparcie wmawiała czytelnikom, że Jaruzelski to przyzwoity człowiek). Najgorsza jest wiedza uczniów (czytaj tu) "Paweł: - Strzelam: 1970? Z historii jestem cienki. Wolę przedmioty ścisłe. Ale moja dziewczyna na pewno wszystko wie, bo ona będzie zdawała na maturze rozszerzoną historię".
Czym jest stan wojenny dla Polaków? (za GW)
76 proc. Polaków uważa, że próbą utrzymania władzy przez komunistów;
68 proc. - porażką obu stron - "Solidarności" i władz komunistycznych, bo nie potrafiły się dogadać;
61 proc. - ratunkiem przed interwencją radziecką;
59 proc. - zdławieniem demokracji;
57 proc. - uratowaniem spokoju w kraju;
56 proc. - wynikiem nacisku Związku Radzieckiego;
48 proc. - zbrodnią przeciw narodowi;
43 proc. - jedynym wyjściem z sytuacji konfliktu;
34 proc. - ratowaniem gospodarki;
34 proc. - krokiem w kierunku pojednania narodowego.
Stawiam pytanie wszystkim mądralom z telewizji, Sejmu, Senatu, kultury i Bóg jeden wie skąd jeszcze:
Coście uczynili z tą krainą? Coście uczynili z ludzką świadomością?
Tak ucha nadstawiam ciekawie, że słyszałbym pisk odpowiedzi... jedźmy, nikt nie woła.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)