Azjata zasiadł nad ciachem zwiniętym ze szwedzkiego stołu wigilijnego Agencji Informacji. I wyczytał w Gazecie Wyborczej co następuje:
Niby wszystko jest po staremu - marihuana i sekskluby są w zasięgu ręki, a za eutanazję lekarze nie idą za kraty. A jednak Holandia, kraj ultraliberalnych swobód, zmienia się. Władze lokalne i centralne krok po kroku likwidują przyczółki swobód, o których w innych częściach Europy ciągle można tylko marzyć.
Co się zmienia w Holandii? Po pierwsze - o połowę zmniejszono liczbę coffee shopów. Po drugie - w amsterdamie burdele będą musiału uzyskać licencję na działalność od miasta. Mało tego, w kraju, gdzie prostytucja jest legalna i panie do towarzystwa płacą podatki, ma zostać wprowadzony zakaz sutenerstwa i uprawiania najstarszego zawodu świata poniżej 21 roku życia.
Okazało się, ze liberalna polityka nie zdała egzaminu.
W 2006 r. odnotowano tam aż 128 tragicznych przypadków nadużycia halucynogenów, które skończyły się w szpitalu bądź w kostnicy. Do decyzji o zakazie sprzedaży, którą rząd podjął po wielomiesięcznej debacie, przyczyniła się głośna śmierć 17-letniej Francuzki. Wiosną po zażyciu grzybków utopiła się ona w amsterdamskim kanale.
Myśleliśmy, że pozbędziemy się takich zjawisk jak handel żywym towarem czy zmuszanie do prostytucji, ale to się nie udało - tłumaczy "Gazecie" Jaap Woldendorp, politolog badający od lat holenderskie obyczaje. Stało się odwrotnie - gangów alfonsów wykorzystujących kobiety przybyło, większość prostytutek z Amsterdamu oddaje im część swych zarobków.
To w Holandii. A u nas?
Otwieram Super Ekspress. A tam:
"Prv.Ukr, duży B, bajeczny F do K"
I numer telefonu. Dużo numerów telefonu.
Ale obok, na sąsiedniej szpalcie:
"W zaufaniu: dla kobiet, Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny 635 93 92"
Stawiam pytanie, nie panom posłom, bo ci chętnie wyrzucają przez okna hotelu sejmowego rozebrane panienki (było, prawda?), ale Radzie Etyki Mediów. Czy coś jest nie tak?
Moim zdaniem jest coś nie tak, i ja bardzo proszę, aby naczelny Super Ekspressu Sławomir Jastrzębowski 10 razy się nad swoją gazetą zastanowił.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)