Proszę Państwa, oto Kasia.
Kasia Tusk. Na imprezie sylwestrowej. Jak powiedział po opublikowaniu tego (i innych) zdjęć przez różne media (z portalem Pudelek na czele) szanowny tata Kasi, Donald, "moja córka ma 20 lat i bawi się na Sylwestra tak, jak uważa za stosowne".
Jest mały, bardzo mały problem. Donald był niedawno w Watykanie z całą rodziną, w czasie kampanii podkreślał swoją rodzinność i szacunek dla Kościoła.
Ja bym sie nie czepiała, gdyby to była prywatna impreza jakiejś tam prywatnej Kasi. Ale po pierwsze primo, Kasia jest premierówną, a do tego tańczyła z gwiazdami (czy inszym takim) i prywatną Kasią nie jest. A po drugie primo, sama wrzuciła fotki do internetu...
A Donald, jako osoba publiczna i premier, swoją pobłażliwością dla Kasi tylko wystawił sobie (i jej) świadectwo.
Kościoła można nie lubić, ale pewne granice w zachowaniu osób publicznych muszą być. Ich przekraczania nie usprawiedliwia nawet młodzieńcza głupota albo miłość do córeczki.
PS Dla oczyszczenia lekko nieświeżej atmosfery, proponuję Salonowiczom przewietrzenie w Puszczy :)


Komentarze
Pokaż komentarze (13)