W mieście pięknym i opiewanym przez poetów (vide: Gałczyński) od lat grasował potwór. Był szanowany, elegancki, lubiany, wygrywał wybory. A wewnątrz dobrze skrojonego garnituru kryło się niewyżyte bydlę.
Ów szanowany obywatel i poityk obłapiał, całował, obmacywał, namawiał do seksu pod groźbą wyrzucenia z pracy, wreszcie - bezkarny od lat - zgwałcił ciężarną kobietę. Zawiadomienie o gwałcie do prokuratury złożył ginekolog. Ciężarna zbyt się bała, żeby podać nazwisko sprawcy. Choć i tak całe O. wiedziało, kto jej to zrobił.
Kiedy wreszcie sprawa wyszła na jaw, dziwnym trafem prokuratura podała nazwiska skrzywdzonych kobiet.
Potwór z O. nie dostanie dożywocia, chociaż mu się, jak mi Bóg miły, należy. Pójdzie w najlepszym razie za kratki na 12 lat.
Ilu jest takich potworów w mniejszych lub większych firmach, ilu jest w ważnych urzędach?
Jedno jest pewne.
- Opowiadała, że gdy z polecenia prezydenta musiała zostać po godzinach, on próbował się do niej dobierać, czyli poklepywać, obmacywać, całować. Ona się broniła, odpychała, a on ją straszył, że straci pracę. To było dla niej straszne, tym bardziej że stopa bezrobocia w Olsztynie wynosiła wtedy kilkanaście procent, a ona samotnie wychowywała dzieci.
- Co jej pan doradził?
- Prokuratora, ale ona odpowiedziała, że jak pójdzie i będzie sama, to ją tutaj zniszczą. Zlinczują publicznie i medialnie. Powiedzą, że kłamie, że wymyśla. (żródło: GW)
Jeśli coś się nie zmieni w społeczeństwie, które uważa molestowanie za wymysły, potwory nadal będą chodzic po ulicach i zasiadać w skórzanych fotelach.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)