
Lamentują niektórzy, że Ministerstwo Pracy chce wprowadzić ustawę o równym traktowaniu. Ja się tylko ucieszyłam.
Firmy nie będą mogły podczas naboru zastrzegać, że szukają do pracy w recepcji tylko młodych kobiet, a do ochrony obiektu - jedynie rosłych mężczyzn. (...) To nie wszystkie nowości. Zmienić się muszą np. cenniki zakładów fryzjerskich. Kobiety i mężczyźni będą płacić tyle samo za określoną usługę. - Jeśli mam krótkie włosy, to dlaczego wydaję więcej niż mężczyzna? - pyta Urszula Nowakowska, przewodnicząca Centrum Praw Kobiet. (...) Projekt zmienia również przepisy dotyczące organizacji pozarządowych. Nie będą mogły przyjmować do swojego grona tylko osób określonej płci, rasy czy orientacji seksualnej. W konsekwencji członkiem każdej organizacji feministycznej będzie mógł wkrótce w Polsce zostać... mężczyzna. (źródło: o2)
Nie rozumiem, dlaczego te przepisy wzbudzają tyle kontrowersji, które głośno wyraża Ultrarecht. Człowiek, jako istota pochodzaca od Boga, stworzona na Jego obraz i podobieństwo, powinien myśleć. Czym różnię się od kolegi z pracy, poza tym, że on siusia na stojąco, a ja nie? Ja mam biust, on nie ma. Tylko co to ma do pracy? Niedowiarków odsyłam do Księgi Rodzaju i listów św.Pawła.
Przepisy, które wprowadza Ministerstwo, są wreszcie takie, jak na Zachodzie. A wy, kochani krytykanci, zapomnieliście, że właśnie dzięki takim przepisom w Norwegii kobieta została skazana za gwałt na mężczyźnie (własnie dzięki prawu likestillingsliven).
Szklanicę kumysu wznoszę za nowe przepisy!


Komentarze
Pokaż komentarze