
Patrzę i nie wierzę. Chńskie władze strzelają do Tybetańczyków. nie po raz pierwszy, nie po raz ostatni. Ale patrzę i nie moge uwierzyć, że NIKT NIC NIE ROBI.
Kiedy zdecydowano, że to Chiny bedą gospodarzem Olimpiady, można było sie spodziewać nieszczęścia. Chiny to kraj, w którym człowiek jako taki nie istnieje. To nie tylko efekt komunizmu, ale także innej niż europejska kultury. Co nie zmienia faktu, że ludzie giną - tylko dlatego, że nie chcą być Chińczykami.
Gdyby nie Olimpiada, nikt nie zauważyłby umierających ludzi gdzieś w dalekiej Lhasie. Gdyby nie Olimpiada, chińskim władzom nie zależałby tak bardzo na pokazaniu, że chiny to kraj szczęśliwy i bez opozycji, bo przecież wszyscy popierają towarzyszy, pełnych mądrości i dobroci. Ilu ludzi zniknęło z domów, z ulic, i nikt o tym nie wie? Pytanie - odpowiedzi nigdy nie usłyszymy. Nikt z nas nie może wiele zrobić, może poza odesłaniem chińskich skarpetek czy inszego T-shirta do ambasady chińskiej, jak postulował Parakalein. To mogłoby zastąpić szable.
Wierzę, że na otwarciu Olipmpiady ktoś coś zrobi. Wyciągnie spod kurtki flagę tybetańską, albo cos w tym rodzaju.
Chyba, ze sportowcy (gdzie jesteś, etosie?!) to tacy sami tchórze jak wszyscy wielcy milczący tego swiata.
Niniejszym Honorowy Kindżał trafia do Parakaleina.



Komentarze
Pokaż komentarze (24)