O 10 rano Filip Rdesiński, dziennikarz TVP ("Misja Specjalna"), wszedł przez garaż i piwnicę do domu Piotra Bączka. Na miejscu było już od 4 godzin ABW. Poza tym, że wejście ekipy TVP obnażyło nieudolność ABW, funkcjonariusze (dwie panie w cywilu i panowie w kominiarkach) dali popis rodem z łukaszenkowskiej Białorusi.
Agenci wyrwali dziennikarzowi telefon. Do 15 nie można było się dodzwonić do nikogo z ekipy. Zabrano także kamery, dyski, pendrive'y, notatki.
Już wiadomo, kim jest jeden z funkcjonariuszy ABW, którzy w tak skandaliczny sposób potraktowali dziennikarzy. Jest to Tadeusz Kuryś z Departamentu Postępowań Karnych ABW.
Czy ABW jakoś zareaguje na zachowanie swoich agentów? Czekam niecierpliwie na odpowiedź.
PS. Bronisław Komorowski na pytania dziennikarzy odpowiedział zdenerwowany, że "nie mam miejsca dla dziennikarzy w sytuacji, gdy służby chronią bezpieczeństwo państwa". Brawo, panie pośle! Brawo!


Komentarze
Pokaż komentarze (34)