ABW macało po miejscach intymnych dziennikarzy TVP. Zapewne po to, by im okazać miłość, do której tak głośno nawoływał swego czasu Donaldu. W miejscu inytymnym dysk z nagraniem przemycił też dziennikarz TVP. W każdym razie miejsca intymne były głównym bohaterem wczorajszych wydarzeń, zwłaszcza, że ABW obnażyło też własne miejsca intymne - nie umiało porządnie zabezpieczyć ani telefonu żony Bączka, która zadzwoniła do Macierewicza, który zadzwonił do telewizji, która wysłała dziennikarzy. Macierewicz w ogóle wczoraj zrobił awanturę, o której szerzej pisze Gniewko (z tym, że program miał być o autostradach! Gniewku), ani domu Bączka. Gratulejszyn, kłaniam się w pas. Miejsce intymne pokazał też Zbigniew Ćwiąkalski, który serce rozdarł nad łosiem (o tym szerzej Zyzio), ale juz o dziennikarzu TVP nie pisnął słówka.
W związku z miejscami intymnymi dzienniarze się wkurzyli i ogłosili protest.
Miejsca intymne temu rządu można będzie pokazać dziś, o 19, pod URMem. Ja tam pokażę.
PS. W związku z atakami na moją osobę, że źle traktuję Zyzia, bo nie dałam mu jajka ani nie zabieram go na manifestację, informuję, że Zyzio i tak ma dobrze, bo może pisać co mu się żywnie podoba, a jajko dostanie wieczorem.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)