
Pól roku minęło jak jeden dzień. I co? I nic.
Naprawdę nie wiem, co mogę dobrego powiedzieć o tym rządzie.
Minister edukacji Katarzyna Hall zafundowała uczniom prawdopodobna likwidację lektur w klasach 1-3. Dodatkowo z kanonu wylatują Szekspir, Herling-Grudziński. I co? I nic.
Minister kultury Bogdan Zdrojewski odmówił wsparcia Muzeum Powstania Warszawskiego, gdy trzeba było wykupić na aukcji pocztę powstańczą. Dopiero gdy media podniosły krzyk, nagle kasa się znalazła, zresztą i tak tylko na opłacenie ochrony podczas transportu. I co? I nic.
Na wycieczce do Peru (na dooobrze - w czasie WAŻNEJ wizyty) premier Tusk poklepywał się z Hugo Chavezem. I co? I nic.
Minister skarbu aleksander Grad "wygadał się", że prywatyzacja szpitali będzie możliwa. I jeszcze dodoał, że "kampania rządzi się swoimi prawami"! I co? I nic.
Posłanka PO Iwona "Kieliszek" Śledzińska-Katarasińska wymyślała przez pół roku ustawę medialną, w wyniku której zarząd TVP i PR ma przejść pod kontrolę ministra skarbu, a zamiast KRRiTV mediami będzie się zajmować UKE, podległa premierowi. I co? I nic.
Ministerstwo Pracy wymyśliło (a właściwie niejaki Adam Szejnfeld) nowy Kodeks Pracy, który umożliwia w małych firmach wyrzucenie pracownika w wieku przedemerytalnym, kobietę w ciąży, a nawet brązowookiego, jeśli będzie takie widzimisię pracodawcy. I co? I nic.
ABW z naruszeniem procedur przeszukuje o świcie ludzi i grzebie w piórnikach dzieci, a na dobitkę zatrzymuje i szturcha dziennikarzy. I co? I nic.
Nic. Nie mamy tuskizmu, faszyzmu, skoku na media publiczne, wyciągania z łóżek o 6 rano. Nie. Moi drodzy, żyjemy w raju!


Komentarze
Pokaż komentarze (7)