10 lat temu zaginęła malutka Karina. Dopiero teraz prokuratura zaczęła robic cokolwiek w tej sprawie - po smierci jej brata, Batka, zakatowanego tak niedawno. Dopiero teraz przypomnieli sobie, że mają taśmę, na której zabójca przyznaje się do morderstwa. Do tej pory dziecko było oficjalnie zaginione.
Dlaczego?
Przypomniał mi się cykl artykułów w "Polityce" - "I'm lepszy". Dzieci z dobrych domów idą do lepszych szkół. Mają lepsze oceny. Maja lepszy start. Dzieci z gorszych - mają ogólnie gorzej. Nie uczą się angielskiego od niemowlęctwa. Rodzice tych lepszych świadomie wybierają lepsze szkoły z lepszymi uczniami. Spirala sie nakręca.
Mam przyjaciółkę, która uciekła z miasta na wieś. Z synem. Syn poszedł do wiejskiej szkoły - zwykłej podstawówki. Mama dziecka wytłumaczyła mi kiedyś dlaczego - chce, zeby chłopak był normalny, zetknął się z różnymi ludźmi. Niekoniecznie tylko z tymi dziećmi, które paradują po szkole z nowoczesnymi komórkami.
I przypomniała mi się selekcja, której ja też kiedyś padłam ofiarą, ale nie w Polsce. Jako dziecko imigrantki wylądowałam w gorszej klasie dla imigrantów. Dzieci miejscowe kiedyś powiedziały mi wprost - sorry, nie będziemy się z tobą bawić, ty jesteś z tego komunistycznego kraju. Efekt był straszny. Przynajmniej wśród tych gorszych.
Czy Karina była gorsza? Czy Bartek był gorszy?
Skoro przez 10 lat prokuratura olała sprawę zaginięcia niemowlęcia - wniosek jest prosty.
Była gorsza.
I jak się, panowie prokuratorzy, z tym czujecie?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)