W bólach rodzić Polki będą! - oświadczyła "Dziennikowi" minister zdrowia Ewa Kopacz.
Szpitale musiałyby zapewnić pacjentkom obsługę anestezjologów w zakresie o wiele większym niż obecnie. A jak wiemy, anestezjologów jest zbyt mało. Taka decyzja byłaby być może dobrze przyjęta, ale nie mogłaby być realizowana przez szpitale. (...) Wszak poród to fizjologia i tak nas kobiety stworzyła, że pewne rzeczy powinny odbywać się jej siłami.
Rzeczywistość omija panią minister szerokim łukiem. Zniwczulenie jest płatne (chyba że ma się skierowanie... a wiadomo, zawsze można załatwić na lewo!). Co mają więc zrobić rodzące, które nie mają forsy? To najwyraźniej pani minister nie interesuje - mają rodzić w bólach, bo "tak nas natura stworzyła".
W zyciu nie słyszałam większego nonsensu. Czy ból towarzyszący różnym chorobom - od nowotworów po endometriozę - też jest dziełem natury? Fakt, poród to nie choroba. Więc ma boleć i być męczarnią... kiedyś od szkolnej pielęgniarki po kolejnym omdleniu usłyszałam, że okres musi boleć i już. Dopiero ginekolog (oczywiście prywatny) mi wytłumaczył, że nie muszę wyjmować sobie 5 dni miesięcznie z życiorysu.
Oto polityka prorodzinna. Ile kobiet ze strachu przed bólem załatwia sobie skierowania? Ile zdecydowało się na cesarskie cięcie? Ile wyjechało za granicę? Wreszcie: jakim prawem trzeba płacić za obecność osoby bliskiej przy porodzie, co?
Nas nie stać, według pani minister, ale stać Węgry. Czechy. Niekoniecznie trzeba patrzeć na bogate Niemcy. Jesteśmy, do cholery, w środku Europy!
Kochani wyborcy PO! Chieliście do Europy, bo brzydziliście się brzydkimi Kaczorami. A ja się pytam, gdzie nas wiedzie minister Kopacz?


Komentarze
Pokaż komentarze (19)