Moje zwierzaki to jednak są mądre. Gdy włączam telewizor i gapię się bezmyslnie na kolejnego brzuchatego pana pod krawatem (zgadnij, koteczku, o którą kategorię człowieków chodzi?) - one dostaja ataku kichania. Wołodia z koszyczka piszczy, zeby wyłączyć, bo od tego pitu-pitu boli go głowa. Borys nonszalancko rozciąga się na pólce i leniwie analizuje, czy brzuchaty pan powiedział coś mądrego. Dziweczyny z klatki obok wolą się kłocić o chrupki, niż słuchać o kłótniach brzuchatych panów. Cóz, każdy ma taki Sejm, na jaki zasłużył.
A dzis wyskakuje jeden pan (nie całkiem brzuchaty, ale niedługo, już niedługo!) i krzyczy, że chce wiedzieć po co innemu brzuchatemu panu (ale niedługo schudnie) aż 5 telefonów. Na co jeszcze inny pan dorywa się do mikrofonu i nazywa tego pierwszego Dżolantą. Biedna Dżolanta. Pierwszy raz jej współczuję. Powinna byc posłem. Przynajmniej by było weselej.
Ona by się zajęła poważniejszymi sprawami, niz te poruszane przez brzuchatych panów, np. w wakacje, kiedy to "Dziennik" pastwił się nad ich pomysłowością. Na pewno nie zapytałaby o biedronki, jak poseł Krzywicki:
W Polsce coraz częściej pojawiają się nowe gatunki owadów [...]. Do szybko rozmnażających się należy m.in. nowy gatunek biedronki Harmonia axyridis, silnej i bardzo płodnej. Zajmuje ona terytorium innych biedronek: zjada ich jaja, wyjada m.in. mszyce, miodówki i pluskwiaki, które są głównym pokarmem biedronek do tej pory występujących w Polsce. Gryzie również ludzi. W winnicach przegryza skórkę i wchodzi do winogron. Jeśli potem trafi z takim winnym gronem do kadzi fermentacyjnej, zmienia smak i zapach wina, wydzielając nieprzyjemną woń.
Tak. Dżolanta zajęłaby się jakością futra pluszowych koni, bo w końcu to jest najważniejsze dla Narodu.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)