...można by rzec, gdy czyta się wypowiedż Marka Piwowarskiego, warszawskiego pełnomocnika ds. Wisły. Ale po kolei.
Jest w Warszawie plaża dla naturystów i nudystów - konkretnie na Wale Miedzeszyńskim. Plaża dzika. To znaczy była. Bo ją podmyła woda i już jej nie ma. Problem dostrzegło bystre oko radnego z SLD Sebastiana Wierzbickiego. Wystąpił - jako że SLD w Warszawie współrządzi z PO - do ratusza o utworzenie na praskim brzegu Wisły nowej gołej plaży, z czystym piaskiem, ogrodzonej płotem, żeby nikt golasów nie podglądał, z barkiem. Odpowiada mu Marek Piwowarski:
Nie widzę możliwości, by publiczne pieniądze szły na coś takiego. Takie rzeczy nie przechodzą nawet w miastach europejskich.
Pół biedy, że pan pełnomocnik nie pamięta, że np. w Portugalii naturyzm jest dozwolony na wszystkich plażach (z wyjątkiem dwóch).Radny Wierzbicki argumentuje:
Skoro Platforma przedstawia się jako partia liberalna, czas to udowodnić. Wierzę, że pani prezydent zgodzi się na plażę dla nudystów.
Niestety, sądząc po wypowiedzi urzędnika Hanny Grokiewicz-Waltz, PO wcale nie jest liberalna i plaży nie będzie.
Wszystko byłoby bardzo zabawne, bo w końcu mamy zimę. Kłopot jest jednak całkiem realny, bo jak wiemy, w Polszcze nawet bez stanika za bardzo się nie można opalać na zwykłych plażach, a co dopiero bez majtek. W końcu dwie szczecinianki sąd skazał. Za nieobyczjny wybryk w postaci plażowania bez stanika, brzuchem (i biustem) do dołu.
Niewiele jest też w Polsce legalnych plaż dla naturystów - zaledwie 30, w tym tzw. zwyczajowe, gdzie policja i straż miejska nie interweniuje, bo "się utarło". Interesujące, że na "zwykłych" interweniuje ścigając goły biust, za to nie ściga podejrzanych osobników z aparatami, którzy fotografują gołe dzieci. Na plaży naturystycznej osobnicy z aparatami, albo tylko podglądający, są natychmiast przez plażowiczów-naturystów przeganiani. Wiadomo, policji potencjalny pedofil czy inny erotoman nie interesuje. Goły biust to co innego.
Jest druga strona medalu.
Utrzymanie plaży kosztuje. To sprzątanie, wynajęcie ratownika. Ponoszenie takich kosztów przez miasto jest bezcelowe - zauważa radny PO Paweł Lech. A "zwykłej" plaży nie?
Fakt. W Wiśle lepiej się nie kąpać. Ale czemu się nie opalać? Od lat mówi się o sensownym zagospodarowaniu brzegów Wisły - po lewej stronie miastu się marzą kawiarnie, po prawej dzikość natury. Tyle że lewy brzeg, zabetonowany, i tak trzeba w końcu rewitalizować, a prawy przynajmniej posprzątać i zabezpieczyć, gdyby komuś jednak przyszło do głowy się opalać na dziko (ruchome piaski!).
Czemu nie połączyć przyjemnego z pożytecznym i nie zrobić plaży z prawdziwego zdarzenia dla warszawiaków, zarówno tekstylnych, jak i gołych, skoro w warszawskich parkach też opalać się nie można?
HGW jednak jest w zaścianku. Choćby i tekstylnym.
PS. Przyznaję się bez bicia - sama swego czasu plażowałam, jako Azjata, gołymi członkami do góry w Dębkach na legalnej plaży i osobiście marzy mi się taka w Warszawie, boć nie bedę jeździć co roku nad morze, by być bardziej brązową na ciele niż jestem.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)