Dziś przypadał Dzień bez Futra. Piszę krótko, bo temat - jak sądzę - jest oczywisty, co dobitnie ilustruje powyższy plakat.
Choć nie do końca. Ze zdumieniem zobaczyłam niedawno żonę pewnego ważnego pana, który wybierał się na bardzo elegancką imprezę. Pani miała futro. Wiadomo - trzeba byc glamur, jak sie jest żoną ważnego pana, a pan tym bardziej był dumny, ze ma taką glamur żonę i sie z nią może pokazać na bardzo glamur imprezie. A glamur żona ważnego pana może byc głównie w futrze.
Pół biedy, gdyby skóra na torebce była z krowy z rzeźni, a futro było z odstrzelonych lisów. Lisów jest za dużo, wie to (prawie) każdy przyrodnik. Człowiek to takie stworzenie, że lubi pogmerac w przyrodzie, dla dobra przyrody oczywiście (i siebie samego), wiec masowo szczepi lisy na wściekliznę. W efekcie lisy się mnożą i zjadają - jak to lisy - zające, małe sarny, różne inne pożyteczne leśne stworzenia, których jest za mało, kury z wiejskiego kurnika i odpadki ze smietników, w związku z czym nawet jak już zjedzą wszystkie zające - będą miały co jeść. Tak więc jestem w stanie zaakceptować odstrzał lisów, i robienie z nich (już zastrzelonych, więc w miarę humanitarnie nieżywych) futer. A utopijną ideą by było, gdyby jeszcze dochód z tych futer poszedł na ochronę ojczystej przyrody i nieszczęsnych zajęcy!
Ale ta pani miała na sobie futro nie z odstrzelonych lisów, tylko z zupełnie innych, malutkich, milutkich i puszystych stworzeń. Z hodowli takiej jak ta (uwaga, drastyczne). Faktycznie, była bardzo glamur.
Niektórzy ekolodzy jednocześnie zwalczając fermy promują sztuczne futra. Z plastiku. Takie, co sie rozkładają paręstet lat, a barwnik potrzebny do ufarbowania takiej plastikowej imitacji spływa do rzek i truje nasze ojczyste ryby. Do tego walcząc z fermami powypuszczali w Niemczech norki amerykańskie i szlag trafił norki europejskie. Faktycznie, oni są bardzo ekologiczni.
Jaki ten świat jest dziwny. Dla jednego nieetyczne jest zjedzenie schaboszczaka, dla innego etyczne jest zdarcie na zywca skóry z 200 królików na płaszcz.
Ja od futra czy to prawdziwego, czy plastikowego wolę sweter. Z owczej wełny.
PS drobnym drukiem - mam w szafie płaszcz z kołnierzem z lisa. Jeszcze po babci. Szyty na zamówienie. Z odstrzelonego lisa. Mam sporo swetrów. I lubię schaboszczaki.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)