27 obserwujących
24 notki
81k odsłon
  1755   0

Nie ma jak bezstronna krytyka fachowca przez fachowca :)

W zacytowanym pod poniższym linkiem wywiadzie z prof. dr. hab. Edwardem Malcem, kierownikiem Zakładu Teorii Względności i Astrofizyki Instytutu Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego

lubczasopismo.salon24.pl/ksiegahanby/post/451997,smolensk2010-arogancja-i-niekompetencje-komisji-millera

można znaleźć ciekawą analizę krytyczną kompetencji naukowców badających sprawy lotnicze:

Cytaty:

"Oponentem Biniendy jest m.in. prof. Paweł Artymowicz, astrofizyk z Toronto, który podtrzymuje tezy raportu Millera.

– Jego kompetencje są mniej więcej takie jak moje. Nie miałbym odwagi wypowiadać się publicznie na ten temat. Na jego miejscu nie wdawałbym się w polemikę z prof. Biniendą. "

W powyższym zdaniu rozmówca porównuje kompetencje krytykowanego w temacie badań aerodynamicznych do swoich, które umieszcza dość nisko ... ale dalej ..

"Nie bardzo wierzę w rachunki pana prof. Artymowicza, jest on kompetentnym astrofizykiem, ale hydrodynamika, której on używa, jest zupełnie inna od tej, której używa się przy badaniu lotu samolotu, i to samolotu z oderwanym skrzydłem."

Tak mnie zastanawia: skąd Pan Profesor wie, nie będąc fachowcem (jak sam wcześniej przyznał), że krytykowany używa niewłaściwej hydrodynamiki, a do tego wie jaka hydrodynamika jest właściwa do analizy zachowania samolotów z oderwanym skrzydłem ?

Do tego mieszanie spraw wiary do oceny wyników w dziedzinie, której wg własnego zdania się dobrze nie zna, jest mówiąc delikatnie mało naukowym podejściem do sprawy ..

i dalej:

"Jest Pan fizykiem – jakie techniki badawcze zastosowałby Pan przy ustalaniu przyczyn katastrofy smoleńskiej?

– Jestem fizykiem teoretykiem, specjalistą od tzw. czarnych dziur. Zastosowałbym te metody, które zastosował prof. Binienda. To jest na pewno problem hydrodynamiczny, tu są gotowe programy numeryczne. Poza tym na pewno badania chemiczne i badania medyczne ciał ofiar."

Dziwna sprzeczność, z jednej strony jest krytykowana osoba, która zna tematykę lotniczą także od strony praktycznej - latania (wszystkie samoloty latają przecież na tej samej zasadzie, różnice są tylko w obsłudze i jej złożoności) a z drugiej strony krytykujący wie, że zastosowałby metody drugiej osoby, która ma owszem doświadczenie w materiałach ale nie ma doświadczeń w lataniu i zasadach jakie tam obowiązują (w tym przepisach :)))

Wnioski

Po co wiedza skoro są gotowe programy numeryczne, przecież każdy głupi wie jak włączyć program i którą metodę numeryczną wybrać :)

Pamiętajmy też, że jakikolwiek program symulacyjny napiszemy, będzie zawsze gorszy od LSD-dyny, która z dowolnych danych da zawsze prawidłowy wynik oraz piękną symulację z krokiem czasowym 1ns ;)))

Samoloty z urwanym skrzydłem latają na zupełnie innych zasadach fizycznych, znanych tylko specjalistom od materiałów,  a nie znanym fizykom od spraw kosmicznych co wynika z prostej przyczyny, że w kosmosie powietrza nie ma, a w materiałach często jakieś jest, ukryte tu i ówdzie ;)))

 

Oczywiście wykluczam jakikolwiek wpływ zaistnienia powyższej krytyki kompetencyjnej z powodu, że pan B wyciąga wnioski zgodne z poglądami krytykującego w temacie katastrofy a pan A wprost przeciwnie. :))

Po prostu czysta bezstronna ocena kompetencji panów A i B w temacie :))

PS.

Choć jestem tylko prostym nieuczonym magistrem inżynierem, to zauważyłem (na pewno błędnie), że:


Pan A zajmował się analizą ruchu samolotu z urwanym skrzydłem z uwzględnieniem różnych zawirowań.

Pan B zajmował się się analizą samego zderzenia skrzydła z brzozą, bez uwzględniania zawirowań.


a to są trochę różne zagadnienia i podejścia do tego samego tematu, trudno więc mówić, że jedna metoda jest lepsza od drugiej skoro obie zajmują się innymi  aspektami choć w tej samej sprawie ....

 

 

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale