3 obserwujących
12 notek
12k odsłon
  428   1

Zmieniać czy nie zmieniać? O zmianach w IT słów więcej niż kilka (opinia)

Rok temu polski internet żałował końca Chip.PL (ten, o dziwo, reaktywował się w maju 2021) i strony PcLab (autorzy serwisu mieli przejść ze swoim know-how i wysoką jakością do Komputer Świata), wcześniej zobaczyliśmy zamknięcie wielu innych stron, mających niegdyś miliony odsłon.

Niedawno przeżyliśmy też jakże burzliwą zmianę szaty pewnego znanego serwisu, będącego obecnie elementem jednej wielkiej szczęśliwej medialnej rodziny. Nie wszystko tam być może działało poprawnie (zdarzały się błędy typu HTTP 500 „Internal server error”), niemniej jednak było tak dobrze, że na stronie i forum od lat urzędowało grono wiernych entuzjastów. Migracja została dokonana w normalny dzień roboczy, a po niej okazało się, że serwis, delikatnie mówiąc, mija się z oczekiwaniami użytkowników.

Na podstawie popełnionych błędów można sformułować dziesięć żelaznych zasad:

  1. wprowadź wygląd bardzo podobny jak na innych portalach
  2. nie migruj użytkownikom wszystkich danych
  3. na każdym kroku przypominaj o mowie nienawiści
  4. wprowadź o wiele więcej reklam i równie irytującą czcionkę szeryfową, a sama treść ma zajmować jedynie niewielki wycinek ekranu
  5. usuń większość starych funkcjonalności (niektóre z nich dodawaj tygodniami po migracji, ale tylko wtedy, gdy użytkownicy są mocno nachalni i kategorycznie się tego domagają)
  6. zawczasu przygotuj wytłumaczenie, pełne profesjonalnie brzmiących słów, ale bez zbyt dużej ilości deklaracji i konkretów
  7. nie informuj zbyt wiele o pracach (najlepiej, jeżeli notki są wstydliwie schowane gdzieś z boku) i rób wszystko w czasie największej aktywności czytelników
  8. nie przeprowadzaj próbnej migracji na systemie testowym
  9. dodaj większe uprawnienia anonimom i zabierz przywileje użytkownikom z długim stażem
  10. wszystkie komponenty mają być autorskie, a usterkami typu literówki nie warto się w ogóle przejmować (ważne, żeby przy tym zmniejszyć ilość programistów pracujących nad projektem)

Nie zależy mi oczywiście na tym, żeby kogokolwiek lub cokolwiek napiętnować (właściciel serwisu może z nim zrobić to, co chce, i ma do tego święte prawo), nie chcę się też zastanawiać:

  • w którym obszarze wspomniany serwis się znajduje (rozwój, stagnacja czy upadek)
  • czy jego wierni czytelnicy cierpią na syndrom sztokholmski
  • na ile zmiany były konieczne, a na ile były czyimś widzimisię (realizacją własnych ambicji, nadzieją czy podziękowaniem za awans)

Zatrzymam się jedynie nad ostatnim punktem z listy. Nie jestem zwolennikiem stosowania zbyt dużo bibliotek (o ile to ma sens, projekty staram się zawsze pisać w „czystym” języku programowania), jednakże są sytuacje, w których zwyczajnie nie wypada wyważać otwartych drzwi. Podam tylko jeden przykład – zamiast tworzyć od zera zgodny z jakimiś certyfikatami edytor, wystarczy pobrać kontrolkę typu SunEditor, zrobić jej konfigurację i wbudować na stronę. Użytkownik przy tym podejściu dostaje pełną aplikację w stylu Worda (patrz demo), a do bazy może trafiać gotowy sformatowany HTML. Tego typu rozwiązanie wydaje się być o wiele lepsze niż pisanie uszczuplonymi siłami wszystkiego od nowa.

Podam też przykład z drugiego bieguna. Jest taki inny znany polski serwis, który ciągle działa na PHP z 2014. Jeśli pominiemy prędkość (PHP 4 jest znacznie wolniejsze od 7 czy 8), błędy czy braki w funkcjonalności (wszyscy narzekają, ale nikt tam nie rusza nawet przysłowiowego przecinka), to czy taka nonszalancja nie jest otwartym pokazywaniem braku szacunku dla użytkowników, że o niebezpieczeństwie związanym z włamaniem i możliwością użycia tego serwera w botnecie nie wspomnę? W tym wypadku próby zmiany tej sytuacji jak dotąd skończyły się klęską… i wszystkim jest z tym dobrze (nie wzbudził zainteresowania nawet dosyć gotowy kod, który migrował istniejące dane i implementował całość w nodeJS, oferując przy tym chociażby dynamiczną zmianę treści).

Spójrzmy też na projekty, gdzie rewolucja odbyła się dawno temu.

Bardzo dużo osób przez lata ciepło wspominało system operacyjny Windows XP. Był stosunkowo mały i szybki, z czasem jednak zaczął mieć różne widoczne ograniczenia. Pamiętam, jak po przesiadce na siódemkę bardzo narzekałem, że podstawowe operacje wymagają w niej o wiele czasu (o Viście litościwie nie wspomnę, a przecież z nią miałem od początku do czynienia, i nie używałem wtedy bynajmniej 512MB RAM). Windows 7 z czasem zmienił się w Windows 10. Pojawiły się w nim różne mechanizmy zabezpieczeń, wsparcie dla nowych technologii, itp., i choć niespecjalnie lubię szatę graficzną tego „potworka”, i jego wydajność pozostawia bardzo wiele do życzenia, to nie zmienia to faktu, że bez zmiany struktury wewnętrznej niemożliwe byłoby wprowadzenie nowości.

Wszystkie opisane przypadki dotyczą oczywiście faktów dokonanych – właściciel zdecydował o pewnej ścieżce, i użytkownicy muszą się z nim zgodzić, albo poszukać alternatyw.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie