15 obserwujących
63 notki
74k odsłony
  773   1

I expect you to die Mr Bond

Nie chce mi się szukać, kto to powiedział (bodajże Blofeld). Prawdą jest, że kino w stylu bondowskim jest często infantylne, czy trąci myszką…. jednakże na podstawie filmów z lat 60-tych, 70-tych czy 80-tych między wierszami można co nieco wyczytać o ówczesnej modzie, kulturze czy technice. To taki mały wehikuł czasu, a w notce „My name is Błąd, James Błąd…. Czyli Titanic już zatonął” pisałem o upadku i tej legendy.

(Uwaga! Będę spojlerować!)

Bonda już nie ma, nie ma Felixa Leitera ani Blofelda. Pozostali jeszcze M i Q (i czarny charakter, grany przez Maleka), ale… reszta to same kobiety. Fajnie, tylko, czy nie przypomina to niszczenia tysiącletnich pomników w Afganistanie?

Mówimy źle o różnych religiach, a sami proponujemy niszczenie własnej kultury, a nawet dajemy propozycje typu „katedrę Note Dame zamienić w instytut czegoś tam”.

Brytyjczycy mają pewien problem ze swoją historią (stąd bodajże kilka pierwszych odcinków Doctora Who zginęło, a część ledwo odtworzono z kopii), podobnie jest z innymi nacjami (słynne nagrania NASA z lądowania z księżyca).

Czy jednak trzeba ich naśladować? Czy nie jest prawdą, że wiosna ludów, która jest nakręcana w Europie czy USA, przyniesie podobne plony jak pewne totalitaryzmy?

Ktoś ostatnio powiedział mniej więcej coś takiego: „byłoby ciekawie móc dożyć czasów, w których dzieci obecnych młodych ludzi zaczną je wykasować w ramach tzw. cancel culture”.

Wiadomo, że rewolucja ZAWSZE zabija swoje dzieci. Zaiste, najlepiej wtedy wziąć popcorn. Swoją drogą, ten się przyda nawet dzisiaj, gdy obecna „opozycja” „walczy” Rotami i wzywa wszechmocnego wszechwładnego wszechobecnego Tuska (piszę bez Pan nie ze względu na brak szacunku, tylko żeby nawiązać do słów „tak nam dopomóż Tusk”).

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura