16 obserwujących
128 notek
166k odsłon
  992   0

Wyjaśnijmy kilka rzeczy, czyli odrzućmy nowomowę i zobaczmy, co jest epokowe

W przypadku sprzętu od zawsze mieliśmy tanie lub średnio tanie maszyny, które wystarczają do większości rzeczy (zazwyczaj do domu), i mocno drogie konfiguracje, w których rzeczywiście można bić rekordy (firmy, serwerownie, itp.). W pierwszym przypadku oczywiście myślimy o super osiągach (i stąd kupujemy i7 czy i9), ale zwyczajnie są one nam niepotrzebne… producenci to doskonale wykorzystują, i wypuszczają kolejne „generacje”, które od starych lepsze są głównie w tym, że... są fabrycznie nowe (tu przypomina mi się mocna „nowa” karta Nvidii, porównywana do produktu z 2016 roku).

Weźmy znów Macbooka Pro, który dobija do 105C w stresie, i przy 256GB dysku w wydajności cofa się mniej więcej do 2019 roku. Dopisek Pro powinien do czegoś zobowiązywać. Słyszeliśmy, że odejście od Intela miało wprowadzić nową jakość, tymczasem rewolucja zaczyna zjadać własne dzieci. I proszę nie mówić, że to niedopatrzenie czy wypadek przy pracy. Korporacje takie jak Apple mają bardzo rozbudowane działy jakości, a tłumaczenie ich działań przypomina nieudolne próby zrzucania odpowiedzialności przez CD Projekt na firmy zewnętrzne (takie januszowanie).

Trend związany ze zwiększaniem zużycia energii jest ogólnie widoczny. Widać to przy kartach graficznych, podobny problem trapi M2, tak samo dzieje się z Ryzenami (podniesiono im TDP, i miejmy nadzieję, że realny wzrost wydajności to zrekompensuje). Ale to mały pikuś w porównaniu do zmian związanych z serwerami. I tak patrzę na rozpiskę nowych procesorów Epyc – np. model 9534 będzie miał zegar 2,3-2,4Ghz i TDP 360W, a jego poprzednik do 2,45Ghz (3,5Ghz w trybie boost) i TDP 280W. Teoretycznie lepszy proces wykonania powinien dawać energooszczędność, i 80W wydaje się mało, ale jeśli to przemnożymy przez czas działania 24h na dobę i ogromną ilość jednostek, to… ktoś może powiedzieć, że obecnie Intel robi bardzo dużo w tej dziedzinie. Niejeden benchmark pokazuje, że osiągnięcie wydajności znanej z Ryzenów wymaga znacznie większej energii… z kolei wprowadzenie kilku rodzajów rdzeni (wydajne, oszczędne, w przyszłości super oszczędne) niekoniecznie wiąże się z istotnym zwiększeniem wydajności na jeden watt (trzeba poczekać na wyniki niezależnych, niesponsorowanych testów).

Na pewno epokowe było wprowadzenie 32-bitów, 64-bitów czy trybu chronionego w x86, ewentualnie dodanie SATA albo NVME, czy USB. Za taką rewolucję można uważać ekrany AMOLED czy LCD, przy czym przy tych ostatnich trzeba jednak pamiętać o tym, że producenci wciąż potrafią wciskać mrugające podświetlenie, czy błyszczącą powłokę (jest takie powiedzenie, że syty głodnego nie zrozumie, i ten, kto z nimi nie ma problemu, nie powinien komentować moich słów).

Pęd do ciągłych nowości powoduje problemy również w dziedzinie oprogramowania. I tak okienka od Microsoftu zrewolucjonizowały świat, ale w najnowszej odsłonie przez chwilę mieliśmy problemy nawet z obsługą dysków NVME, albo z opóźnieniami w procesorach Ryzen (złośliwi powiedzą, że chodzi o odpowiedni zastrzyk gotówki ze strony Intela, i może coś w tym jest). To oprogramowanie przestało być rewolucyjne, pozostaje nim zaś idea… open source.

Obecny sprzęt stał się taką samą rzecz jak długopisy czy krzesła. On po prostu jest, i zdecydowanie nie budzi już żadnych uczuć. I o ile spektrusiów czy Amig było stosunkowo mało, to teraz tego jest za dużo, a ludzie nie potrafią nawet przepisać ulotek reklamowych albo zareklamować produktu (ostatnio czytałem o „rewolucyjnym” laptopie od System 76, który miał doskonale nadawać się do kompilacji i według Chip mieć 4 porty USB, co jest oczywistą nieprawdą - jest to kolejna generacja produktu Clevo, na którego wcześniejszej wersji mam przyjemność kończyć ten tekst, i produkt ten ma głośny wentylator, a do tego tylko trzy porty).

Szczerze mówiąc chciałbym się jeszcze doczekać super szybkich laptopów, które nie mają aktywnego chłodzenia, i nie dobijają do 100C w stresie. Albo tego, że baterie w kolejnych telefonach nie będą mniejsze od poprzedników. Czy obudów laptopów, które pełnią rolę radiatora, może układów scalonych naklejonych z tyłu ekranu (chłodzonych grawitacyjnie) albo zasilania energią fal radiowych (wiem, że prądy są niewielkie, ale dostępne cały czas), ewentualnie braku podziału na pamięć RAM i stałą.

Chciałbym doczekać rewolucji, dzięki której rzeczywiście będzie inaczej… i oczywiście jakiś postęp cały czas się dokonuje (tego nie neguję), ale równocześnie wiele „rewolucji” to obecnie zwykłe marketingowe zagrywki.

Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie