Miałem już nie pisać na temat aborcji tylko zmieścić tu obrazki z Pisolandu (dla niezorientowanych obrazki to wybór różnych niekoniecznie związanych ze sobą wydarzeń i moje komentarze do nich, które publikowałem i na TXT i tu czasem), ale nasunęło mi się kolejne naiwne i głupawe (dla adwersarzy) pytanie.
Bo otóż moi Państwo, człowiek powinien jak wiemy dążyć do heroizmu i świętości. Dlaczego więc biskupi nie dążą, by mieć jak najwięcej świętych w swoich szeregach?
Dlaczego nie potrafią wyznać win, przeprosić, dlaczego ukrywają przez lata sprawy jak ks. Paetza, księdza z Tylawy? Dlaczego nie troszczą się o ofiary, które z powodu molestowania często nie tylko mają zmarnowane życie, ale i popełniają samobójstwo (więc biskupi będący za życiem powinni tu krzyczeć równie głośno jak o aborcji?)
Dlaczego oni i prawicowi komentatorzy różni tłumaczą to zło, dlaczego biskup Michalik pitoli, że dziecko lgnie i wciąga bezbronnego księdza, a biskup Pieronek tłumaczy to namiętnościami?
Dlaczego biskupi nie namawiają wiernych, by szli na piękny film "Spotlight", dlaczego biskupi nie piszą o tym, nie krzyczą, dlaczego prawicowi komentatorzy nie cytują wtedy "Coście uczynili jednemu z tych najmniejszych, mnieście uczynili"?
Naprawę świata należy zaczynać od siebie, nie od innych.
Heroizmu i świętości można i należy wymagać tylko od siebie, nie od innych.
P.S.Wbrew pozorom i tego co tu piszą różni tacy, nie jestem antyklerykałem, nie mam takiej potrzeby, bo do religii i Kościoła jestem zdystansowany. Mam życzliwy stosunek, doceniam za działalność charytatywną, za rolę kulturotwórczą w Europie i na świecie, są osoby w Kościele, które podziwiam (s. Chmielewska), cenię obecnego papieża itd Jednocześnie chciałbym żyć w państwie świeckim, które by było państwem nie tylko dla katolików.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)