13 obserwujących
134 notki
110k odsłon
534 odsłony

10 powodów, dla których Rosja nie będzie interweniować na Białorusi

Dwojka
Dwojka
Wykop Skomentuj5

Na Białorusi nadal wrze. Kolejny dzień i kolejne protesty, tym razem z próbą kontrataku - do Mińska zjechały autokarami z prowincji grupy zwolenników Łukaszenki na proprezydencki wiec.

Na popularnym białoruskim portalu tut.by komentator polityczny Artem Szrajbman zamieścił ciekawy tekst, sporo mówiący o aktualnych nastrojach przeciwników Baćki.


Łukaszenko oświadczył, że otrzymał z Moskwy zapewnienie udzielenia wszechstronnej pomocy dla zapewnienia bezpieczeństwa Republiki Białoruś na pierwsze jego wezwanie, i zawiadomił o tym ODKB (Organizację Traktatu o Bezpieczeństwie Zbiorowym). A teraz szczegółowo, dlaczego nie wierzę w te strachy.
1.    Rosja nigdy nie ratuje upadających reżymów interwencją wojskową. Wywieźć dyktatora – tak, ale angażować się w ratowanie grupy, która utraciła poparcie – nie. Jedynym wyjątkiem jest Syria, ale tam trwała już wojna domowa, a wojska rosyjskie nie próbowały okupować terytorium, ale wspierały reżym głównie działaniami lotnictwa. A kogo ma bombardować u nas? Fabryki MTZ i BiełAZa? * Może zbuntowaną telewizję i radio?
2.    Białorusini nie życzą sobie interwencji i nie chcą jednoczyć się państwowo z Rosją. Oto najświeższy sondaż Białoruskiej Akademii Nauk – za wejściem w skład Fereracji Rosyjskiej – 7%. Za jak najściślejszym sojuszem – 25%. Pozostali za przyjaźnią niepodległych państw. Białoruś to nie Krym, który rzekomo prosił o ratunek od faszystów. Tu nie będzie róż na poitanie.
3.    Naród, który nie prosił o ratunek, trzeba będzie siłą utrzymywać w posłuszeństwie.  Wielkimi siłami okupacyjnymi, idącymi w dziesiątki tysięcy żołnierzy. A to może oznaczać opór, przy obecnym stanie rzeczy i przy takim, a nie innym nastawieniu naszego społeczeństwa, nieunikniony. Wtedy siły okupacyjne musiałyby wzrosnąć do setek tysięcy. I tysiące ofiar. Nie wydaje się, by istniała inna droga. 
4.    Taka interwencja to pewna utrata prorosyjskich sympatii narodu białoruskiego, i to w sposób bardziej trwały, niż miało to miejsce z ukraińskim. Narodu, który jest, na dzisiaj, jak najbardziej przyjazny Rosji. Według badań pracowni Wardomandzkiego** ponad 70% z nas chciałoby utrzymać obecny stan naszych więzi – bez kontroli granicznych i celnych. Tylko 5-7% jest za ich zerwaniem.
5.    Dołóżcie jeszcze do tego transporty wracających do domów trumien, i pretensji własnych obywateli, którym jakoś nie wyjaśniono, że w Mińsku do władzy rwą się banderowcy. Nie zapomnijcie też o zapewne bezprecedensowo ostrych sankcjach Zachodu.
6.    A po co to wszystko? Dla powstrzymania Białorusi przed wstąpieniem do UE? Dzisiejsza opozycja wcale do tego nie dąży. Pomysł wręcz absurdalny, jeśli wziąć pod uwagę związki Mińska z Moskwą. Wyjście z Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej i zamknięcie nam dostępu do rynku rosyjskiego to rozłożenie białoruskiej gospodarki w ciągu miesiąca. Nasze długi w stosunku do Rosji to 70% naszych państwowych zobowiązań.
7.    Wkroczenie wojsk rosyjskich nie oznacza rozwiązania problemu stabilizacji wewnętrznej. Robotnicy nie wrócą do fabryk, zawali się system bankowy i trzeba będzie wydawać miliardy, jeśli nie będzie się chciało dopuścić do katastrofy humanitarnej. A Białoruś pod względem liczby ludności to pięć Krymów. Przypomnę, że rosyjska gospodarka jeszcze nie przyszła do siebie po koronawirusie.
8.    Protestujący nie występują pod hasłami antyrosyjskimi czy prozachodnimi. Nie ma takiego problemu. Kreml nie może tego nie zauważać. Rosja spokojnie przyjęła rezultaty wewnętrznych przewrotów  w Kirgistanie i Armenii. Moskwa zawsze potrafi przechylić się na stronę zwyciężającą. Szczególnie, że nietrudno zauważyć, że strona opozycyjna wcale nie jest bardziej wrogo nastawiona do Rosji, niż obecna władza, która pozwoliła sobie przed wyborami wziąć obywateli rosyjskich jako zakładników***.
9.    Przeczytajcie oświadczenie Kremla po rozmowie z Łukaszenką. Mnóstwo tam o przyjaźni narodów i o nieprzyjaciołach, ale ani słowa o wspieraniu aktualnego prezydenta. Kreml przyjął pozycję wyczekującą.
10.    Dla prawników. Karta ODKB  nie przewiduje pomocy wojskowej bez aktu agresji ( ataku zbrojnego, zagrażającego bezpieczeństwu, stabilności  integralności terytorialnej i suwerenności) na państwo – sygnatariusza. Łukaszenka przez cała kampanię straszył rosyjskim zagrożeniem, a teraz próbuje nieudolnie straszyć agresją z Zachodu. W obecnej sytuacji trudno sobie taką wyobrazić. Chodzą słuchy, że wysoko postawieni politycy, tak rosyjscy, jak i zachodni, żartują sobie z tych bajeczek. Karta OBWE nie traktuje audycji kanału NEXTA**** jako aktu agresji hybrydowej.


P.S.  By uniknąć złego scenariusza w przyszłości, po ewentualnym zwycięstwie nowe białoruskie władze nie powinny w euforii rzucać się natychmiast na pomniki sowieckie, zmieniać symboliki państwowej czy też status języka rosyjskiego.  Spraw do załatwienia, i to bardzo szybko, będzie bardzo wiele. Walka z symbolami nie wydaje się dzisiaj najważniejsza dla większości społeczeństwa, toteż i przyszły rząd tymczasowy  będzie miał co innego na głowie. Na wszystko przyjdzie czas.


https://news.tut.by/economics/696839.html?utm_campaign=recirculation_mail&utm_medium=bottom_news&utm_source=news.tut.by

*MTZ, BiełAZ - zakłady motoryzacyjne w Mińsku.

** Sondażownia.

*** Autor nawiązuje do głośnego zatrzymania grupy tzw. wagnerowców przed wyborami.

**** https://www.euronews.com/2020/08/12/what-is-nexta-the-telegram-channel-reporting-on-belarus-protests


Rzućcie jeszcze okiem na obrazki z Mińska z przedwczoraj i wczoraj.

https://news.tut.by/society/696804.html

https://news.tut.by/society/696689.html

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale