Republikaniec Republikaniec
321
BLOG

Netfliks, czyli romans Lempart z Kasprzykiem

Republikaniec Republikaniec Kultura Obserwuj notkę 3

Świat się zmienia, zmianie więc muszą podlegać i obowiązujące w nim normy - także prawne. Pochodzący z 1971 roku Akt Paryski Konwencji Berneńskiej z 1886 roku o ochronie dzieł literackich i artystycznych (ratyfikowany przez RP w 1990) był z całą pewnością milowym krokiem w przyjmowaniu międzynarodowych norm ochrony własności intelektualnej. Jednak, jak się wydaje, proces starzenia prawa postąpił na tyle daleko, że w przyszłości jednym z zadań sił opowiadających się za normalnością w życiu publicznym powinno stać się dążenie do jego kolejnej zmiany.

Art. 6 bis i 7, określające zasady wygaśnięcia praw autorskich jak się okazuje, dają współczesnym barbarzyńcom zbyt wiele możliwości do posługiwania się szyldami dzieł dawnych mistrzów dla promowania swoich wypocin. Przy okazji niejako, ale zapewnie nie bez intencjii ochydząc je tymi profanacjami.

Serial, który stał się podnietą do niniejszych rozważań jest kolejnym obrazem przykładem użycia starej nazwy jako przynęty do oglądania czegoś, co z pierwowzorem, z zamysłem twórcy nie ma kompletnie nic wspólnego. Stroje i wnętrza z epoki przyprawione nowoczerską ideologią i rynsztokowym językiem nie kryją w żaden sposób pustki i płaskości tego obrazu, braku pomysłów i świeżych idei. To nie uwspólczesnienie, nie interpretacja. To nie "Tron we krwi" , czy "Romeo i Julia" w Verona Beach. To bezczelna kradzież szyldu i nazwisk. Oprócz nich owo obraziszcze z dziełem Prusa nie ma nic wspólnego, w żadnej warstwie. Nic nie ukazuje, niczego nie odkrywa.

Nikt przy zdrowych zmysłąch nie zabrania i nie zamierza zabraniać żadnym artychom prawa do przedstawiania własnych idei i pomysłów. Nikt nie chce zabraniać im przedstawiania ich świata. Ich elit, takich, jakie znają i akceptują, ich ikon, do których dążą. Ale dlaczego różne kleczewskie czy maślony mają bezkarnie kaleczyć i demolować Dzieła przez wielkie "D" z naszego dziedzictwa? Niech Netfliks finansuje wielkie (jak on rozumie) dzieło o dzisiejszej arystokracji spod dzisiajszych szyldów, w dzisiejszych realiach i z tym  ich własnym jazycziem. Romans Marty Lempart z Dawidem Kasprzykiem jak raz by się na fabułę nadawał, i z pewnością nie gorzej niż "to" przyciągnąłby przed ekrany tłumy Jagodzian. Młodzi, piękni, bogaci, aspirujący, z odpowiednim podkładem i kręgosłupem moralno-politycznym, wykształceniem tudzeż odpowiednim sposobem wysławiania się. Wyobraźcie sobie, jaki dialog możnaby osnuć wokół bólu z powodu niezaslużonych utrudnień w korzystaniu z porszaka!

Wolność gospodarcza i artystyczna niekoniecznie musi być pozbawiona ram.

Ktoś wreszcie musi powiedzieć "wara".


https://pl.wikisource.org/wiki/Akt_paryski_konwencji_berne%C5%84skiej_o_ochronie_dzie%C5%82_literackich_i_artystycznych

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura